Moje doświadczenia z tym pracodawcą nie były pozytywne.
Już na początku współpracy pojawiły się rozbieżności pomiędzy wcześniejszymi ustaleniami, a rzeczywistością. Zamiast umowy na okres próbny otrzymałam umowę zlecenie. Następnie zostałam zatrudniona na umowę o pracę, jednak współpraca została zakończona znacznie wcześniej, mimo że okres próbny miał trwać jeszcze około półtora miesiąca.
Trafiłam do pracy w okresie szczególnie intensywnym organizacyjnie, kiedy równocześnie realizowano wiele zadań związanych z rozpoczęciem nowego roku szkolnego. Oprócz bieżących obowiązków regularnie pojawiały się kolejne zadania wymagające pilnej realizacji. Często otrzymywałam nowe obowiązki, zanim mogłam spokojnie zakończyć poprzednie.
Miałam poczucie, że ilość pracy i odpowiedzialności powierzonych jednej osobie była nieproporcjonalnie duża, szczególnie dla pracownika będącego jeszcze w okresie wdrożenia.
Od nowego pracownika oczekiwano samodzielności i wyników na poziomie osoby pracującej w placówce od dłuższego czasu, mimo że nadal poznawałam procedury, organizację pracy oraz swoje obowiązki.
Zależało mi na dokładnym wykonywaniu powierzonych zadań, dlatego zdarzało mi się poświęcać swój prywatny czas na dokończenie pracy.
Niestety brakowało mi odpowiedniego wsparcia oraz zrozumienia, że wdrożenie do tak dużej liczby obowiązków wymaga czasu.
Najbardziej rozczarowujący był jednak sposób zakończenia współpracy. Pewnego dnia zostałam poproszona o szkolenie nowej pracownicy.
Kiedy zapytałam, czy moja sytuacja zawodowa jest zagrożona, usłyszałam, że nie mam powodów do obaw, a nowa osoba ma zostać zatrudniona na innym stanowisku.
Przez dwa dni przekazywałam jej wiedzę dotyczącą codziennych obowiązków i funkcjonowania miejsca pracy.
Około dwa tygodnie później zostałam wezwana pod koniec dnia do dyrekcji i poinformowana o zakończeniu współpracy. Następnego dnia nie miałam już przychodzić do pracy.
Było to dla mnie szczególnie zaskakujące po wcześniejszych zapewnieniach, że nie muszę obawiać się o swoje stanowisko. Jak później dowiedziałam się od współpracowników, moje obowiązki przejęła osoba, którą wcześniej szkoliłam.
Tym bardziej trudno było mi zrozumieć tę decyzję, ponieważ nastąpiła ona w momencie, gdy najbardziej intensywny okres pracy zaczynał się już kończyć, a ja coraz lepiej odnajdywałam się w swoich obowiązkach i zdobywałam niezbędne doświadczenie.
Sposób zakończenia współpracy był dla mnie trudny również z innego powodu. Informację o zwolnieniu otrzymałam pod koniec dnia pracy i od następnego dnia miałam już nie przychodzić do placówki.
Nie miałam możliwości pożegnania się ze współpracownikami, rodzicami ani dziećmi, z którymi przez ten czas nawiązałam bardzo dobre relacje.
Największą wartością tej pracy byli dla mnie ludzie. Bardzo ceniłam kontakt ze współpracownikami, rodzicami oraz dziećmi. To właśnie codzienne relacje z nimi sprawiały mi najwięcej satysfakcji i radości. Tym bardziej żałuję, że zakończenie współpracy nastąpiło w tak nagły sposób, bez możliwości normalnego pożegnania się z osobami, z którymi przez ten czas współpracowałam.
Najtrudniejsze było dla mnie nie samo zakończenie współpracy, lecz brak szczerej i otwartej komunikacji. Gdybym wcześniej wiedziała, że moje stanowisko jest zagrożone, mogłabym odpowiednio przygotować się do poszukiwania nowej pracy. Zamiast tego do samego końca byłam przekonana, że nadal będę zatrudniona.
Przez cały okres zatrudnienia nie skorzystałam z ani jednego dnia wolnego i starałam się wykonywać swoje obowiązki najlepiej, jak potrafiłam, również wtedy, gdy byłam chora.
Tym bardziej zabrakło mi otwartej komunikacji, wsparcia oraz docenienia zaangażowania, które wkładałam w swoją pracę.
Podejmując pracę w tym miejscu, wiązałam z nią dłuższe plany zawodowe i chciałam zostać tam przynajmniej przez rok. Niestety moje doświadczenia okazały się zupełnie inne.
Moim zdaniem największymi problemami tego miejsca są niewystarczające wsparcie nowych pracowników, zbyt duża liczba obowiązków przypadających na jedną osobę oraz brak przejrzystej i uczciwej komunikacji dotyczącej przyszłości zatrudnienia.