Proszek Do Prania Ariel04.10.2025 19:22
Były pracownik
Unikać jak ognia!!! Organizacyjnie totalne (usunięte przez administratora) codzienne siedzenie jak na szpilkach, w nerwach, zmiany wprowadzane na ostatnią chwilę, "brygadzista" Ariel (takie samo imię co słynny proszek do prania) grozi, że mnie (usunięte przez administratora) (zabije) gdy tylko wyjdę poza bramę. Ten niezrównoważony Proszek Do Prania wziął też swojego przydupasa Sławka do tego straszenia.
A teraz cała historia. Początkowo jest wszystko ok. Z biurem świetny kontakt, umówione warunki i zaznaczone, że mamy mieszkać w pokojach jednoosobowych. Pani Ewa zaznaczyła, że proszę się nie martwić, dostaną państwo pokoje jednoosobowe. Po przylocie, dostaliśmy kwaterę gdzie dostaliśmy pokoje jednoosobowe. Wszystko było ok. Myślimy wszystko będzie dobrze. Jak bardzo byliśmy w błędzie!
Proszek Do Prania następnego dnia pisze wiadomość do jednego z nas, że mamy się jednak przeprowadzić do innego mieszkania. Spytaliśmy się czy tam będą też pokoje jednoosobowe tak jak mieliśmy w umowie, na co Proszek Do Prania tylko odpowiedział "to nie koncert życzeń". I od tego momentu już było tylko gorzej...
Wszelkie konwersacje z Proszkiem Do Prania wyglądały jakby pisanie z małpą, bądź człowiekiem, który nie ukończył podstawówki. On nie rozumiał jak my możemy domagać się pojedynczych pokoi. On przecież ma dla nas dom z 5 sypialniami, w każdej są po 2 pojedyńcze łóżka i jeszcze w salonie są dwie kanapy na których mogą spać 2 osoby. Dlatego on umieści w tym domu 12 osób i kropka! A no i jeszcze jedna lodówka na tych 12 osób... I tak kłóciliśmy się z Proszkiem do Prania 3 dni. Musiałbym chyba cały internet zużyć, żeby opisać dokładnie konwersację z Proszkiem Do Prania. Komunikacja totalna tragedia, podkreślam kolejny raz. 3 dni siedzieliśmy cały czas w domu, bo Proszek Do Prania nie wprowadził nas na zakład.
Czwartego dnia nagle pisze o 14:20, że za 10 minut będzie po nas kierowca i mamy jechać z nim pod główną bramę. !!!!
Zamiast napisać poprzedniego dnia:"Panowie, jutro możecie w końcu pójść do pracy, kierowca będzie o 14:30" to on 10 minut przed przyjazdem kierowcy nagle PISZE, że za 10 minut przyjeżdża po nas kierowca i jedziemy do pracy. Nie można było przygotować jedzenia do pracy tylko trzeba było szybko ubierać się w ciuchy robocze i z językiem na brodzie lecieć, bo kierowca już czeka. (Ciuchy robocze trzeba było przywieźć swoje, nawet kask!!!) Gdy przyjechaliśmy na plac budowy, po przejściu bramy okazało się, że wszyscy pracownicy mówią jakim bucem i burakiem jest Proszek Do Prania. Bardzo szybko pokazał swoją twarz też Proszek Do Prania więc podjęliśmy z nim rozmowę o 3 dniach spędzonych na kwaterze bez pracy, że należą nam się pieniądze za ten czas, gdyż my stawialiśmy się w gotowości do pracy, lecz z powodów złej organizacji Proszka Do Prania do pracy wziął nas dopiero czwartego dnia. I zaczęło się!!!: Proszek Do Prania używając krzyku i wulgaryzmów zaznaczył, że musi pojechać do Rosji spytać się czy nam wypłacą i za rok nam da odpowiedź. !?!?!?! Powiedzieliśmy, że w ten sposób nie będziemy prowadzić rozmowy na co Proszek Do Prania odpowiedział "To wypad z budowy!!" Proszek Do Prania nie ma takiej mocy, bo jest zwykłym brygadzistą, więc odpowiedziałem, że nie ma mocy mnie wywalać z budowy. Na co ten znowu podniósł krzyk i wulgaryzmy i poszedł. Myślałem, że to jest szczyt wszystkiego co się właśnie stało, ale jakże byłem w błędzie!!!
W drodze do głównego kierownika, żeby zgłosić co się właśnie stało, ten Buc razem ze swoim przydupasem Sławkiem zaszli mi drogę i zaczęli mi grozić, że jak nie opuszczę budowy to mnie (usunięte przez administratora) (zajadą). Przepychanka słowna, ja znowu, że nie ma takiej mocy i że idę zgłosić co on wyprawia. Na co jeden z drugim zaczynają mnie napierać i mówić, że zaraz mnie (usunięte przez administratora) (zajadą). Że już po mnie, już (usunięte przez administratora) nie żyję, że czekają aż wyjdę przez bramę, a w ogóle wiedzą gdzie mam kwaterę i tam pojadą po pracy i mnie (usunięte przez administratora) (zabiją) !!!!!!!!!
Jeszcze nikt nigdy nie groził mi śmiercią!!!! Takie rzeczy tylko w filmach!!!
Gdy powiedziałem im w końcu, że mam ustawiony dyktafon i wszystko nagrywam, nagle wzdrygnęli się i zaczęli pytać czy pójdę na Policję. Oczywiście, że pójdę!!!
Pozostałe rzeczy zostawiam przesłuchaniom Policji.
Podsumowując, firma nie wywiązuje się z umów, stosuje mobbing na pracownikach, a jak nie podporządkujesz się to groźba, że cię zabiją!!!!
I na koniec, pani Ewa stwierdziła, że jesteśmy pracownikami roszczeniowymi....
Powinna tutaj być ocena ZERO GWIAZDEK, bo ta firma nie powinna istnieć!!!
Jeżeli w ogóle ta firma będzie na tyle bezczelna, żeby odpowiedzieć na ten komentarz, to będą to manipulacje i przeinaczanie faktów. Tylko to potrafią!!! No i jeszcze grozić śmiercią!!!