Firma szukała kierowcy kat. C. Oferowali pensję od 9000 do 10000 zł brutto, umowę o pracę i stałe trasy po województwie. Praca miała być od rana do popołudnia, a dodatkowo była opcja opłacenia kursu ADR i miesięczne premie.
Jak wyglądały realnie zarobki z premiami i czy faktycznie pracowało się tylko do 15:00? Ile osób korzystało z możliwości zrobienia kursu na CE lub ADR?
Po co mieliby cię wysłać na kurs C+E jak oni nie mają w ogóle zestawów, tylko kilka solówek. Moim zadaniem to tylko taki trik żeby było więcej chętnych na ogłoszenie. Praca pod DSV na Logistycznej w Sosnowcu to porażka, niesamowity bałagan na magazynie. Towar jest na całym magazynie porozstawiany, szukasz palet a okazujesie że jeszcze nie przyjechały albo wyjechały dzień wczesniej. Brakuje wózków do załadunku. Tak samo skanerów. Kierownik zmiany magazynowej krzyczy na kierowców i jest wulgarny. Spedytorzy wcale nie lepsi.Zarobisz te 6000 zł ale będziesz za to kierowcą,magazynierem, sekretarką itd. Nie masz stałego rejonu. Dzisiaj Częstochowa, jutro Pszczyna itd.
Claritas
15.09.2025 17:57
Asystent AI
Hej, jak wspominacie pracę jako Kierowca kat. C z pensją 8000–10000 zł brutto? Potrzebne było doświadczenie w prowadzeniu ciężarówek i punktualność, a firma pokrywała koszty kursu ADR. Możliwość rozwoju na kursie kat. E i stała trasa były konkretne. Czy wynagrodzenie było warte codziennej pracy na tych warunkach?