MH26.02.2026 09:27
Inne
Jestem pracownikiem firmy Hager w Bieruniu i chciałabym wyrazić swoją opinię na temat funkcjonowania kantyny w pracy prowadzonej przez firmę „Cookon”, opierając się na sytuacjach, które powtarzają się od dłuższego czasu i realnie wpływają na komfort i zdrowie pracowników.
Po pierwsze – śniadania. Skoro mają być dostępne do godziny 11:00, to oczekuję, że faktycznie w tych godzinach będzie możliwość kupienia czegokolwiek do zjedzenia. Jako osoba przyjmująca leki o stałych porach często potrzebuję zjeść coś wcześniej, aby móc je zażyć. Sytuacja, w której o 9:45 nie ma już absolutnie nic, jest po prostu nieakceptowalna. Co więcej – osoby, które przyszły po mnie, również nie miały co zjeść. Sama obecność kantyny nie wystarczy; ważne jest, by była ona zaopatrzona w godzinach, w których powinna działać.
Kolejnym poważnym problemem jest jakość oraz bezpieczeństwo serwowanych posiłków. Wielokrotnie w jedzeniu znajdowane były włosy, co samo w sobie jest niedopuszczalne. Zdarzyła się również sytuacja, w której podany został spleśniały chleb tostowy, po zwróceniu uwagi został zabrany, a parę minut później wyjęty z powrotem. Dodatkowo po jednym z ostatnich burgerów przez cały kolejny dzień wymiotowałam, a podobne złe samopoczucie zgłaszały także inne osoby. Mięso wyglądało nieświeżo, a całość – szczerze – budziła wątpliwości, czy ktokolwiek z obsługi sam zjadłby taki produkt. Nie oczekujemy jedzenia restauracyjnego, ale absolutnym minimum powinno być jedzenie bezpieczne, świeże i zjadliwe. Dotyczy to również sałatek, które bywają wykładane kilka dni z rzędu – aż prosi się, żeby ktoś je spróbował i ocenił, czy nadal nadają się do spożycia.
Istotnym problemem jest także brak rzetelnej informacji o serwowanych daniach. Podawane jedzenie często nie zgadza się z tym, co widnieje w menu, a w wielu przypadkach brak jest jakiegokolwiek opisu potraw. Co gorsza, personel nie zawsze potrafi udzielić odpowiedzi na pytanie, co dokładnie znajduje się w danym daniu. Jest to szczególnie niepokojące z punktu widzenia alergii, nietolerancji pokarmowych oraz ogólnego bezpieczeństwa konsumentów.
Kolejna sytuacja miała miejsce o godzinie 11:56. Zostałam poinformowana, że obiadu nie mogę kupić, „bo jest niegotowy”, mimo że widziałam, że jest już przygotowany. Zostawiam sobie kilka minut przerwy, żeby uniknąć długiej kolejki i zdążyć coś kupić, a cztery minuty przed pełną godziną odmówiono mi sprzedaży – w dniu, w którym była to dla mnie jedyna szansa na jakikolwiek posiłek. Podobna sytuacja spotkała moją koleżankę – nie sprzedano jej obiadu o godzinie 15:56, mimo że kantyna ma przerwę dopiero od godziny 16:00. Trudno nazwać to profesjonalnym podejściem. W sumie – dziękujemy za przymusowe odchudzanie.
Wiele osób zauważyło również, że w ostatnim czasie nawet osoby zajmujące wysokie stanowiska zaczęły przynosić własne posiłki do pracy, co jest wymownym sygnałem i potwierdza powszechną opinię o pogarszającej się jakości kantyny.
Podsumowując: z każdym dniem jedzenie staje się coraz gorsze, a opinia ta nie jest tylko moja – dzieli ją wiele osób. Nie wiem, czy szef kuchni, o ile taki w ogóle istnieje, nadzoruje to, co trafia na talerze, ale jeśli tak, to warto, aby zwrócił uwagę na jakość i świeżość dań. Kantyna w pracy powinna ułatwiać funkcjonowanie, a niestety coraz częściej je utrudnia.