Pracowałem przez pół roku w firmie Agma Marcin Świątek jako kierowca kat. B, zajmując się głównie rozwożeniem artykułów spożywczych i nabiału, rozkładaniem towaru w magazynie po półkach, jeżdżeniem wózkiem widłowym oraz robiłem zakupy w Makro i znowu dostarczeniem do hurtowni i rozkładaniem po półlkach w magazynie. Do moich obowiązków należało również pobieranie gotówki i jej rozliczanie się z dokumentów.Stan samochodu trzeba było samemu doprowadzić do stanu bezpiecznego,prośbami błaganiami.Oczywiście chodziło o kasę.Na wszystkim oszczędności.Stan magazynu nie najlepszy wręcz tragiczny ,zepsute wózki widłowe,wózki do przewożenia towaru na czterech kółeczkach tragedia,półki jak za PRL obite starą ceratą z lat 70-tych.Pensja nie wiele wyższa od średniej krajowej.Zero ubrań roboczych i obuwia.
Brak BHP
Presja czasu bardzo duża,nacisk na sprawdzanie daty i jeszcze raz daty to najważniejsze oraz jak najtaniej kupić.Niestety nie mogę pochwalić się pozytywną atmosferą w firmie. Panowały nieprzyjemne relacje, dużo kolesiostwo ( KLIKA tzw. ),obgadywaniem za plecami i brak pomocy (RAĆ SE SAM) Dodatkowo GPS w samochodzie i kontrola czasu pracy były uciążliwe zmiana trasy była zaraz komentowana. Notorycznie zdarzało się, że trzeba było zostać dłużej, ale nigdy nie było wcześniejszej informacji o tym. Zwolniony zostałem z pracy( tłumaczenie nie przedłużamy umowy od jutra) po zakończonej dniówce ,także odbywały się bez wcześniejszych zapowiedzi, co było irytujące. Organizacja i klimat w firmie zdecydowanie pozostawiają wiele do życzenia.