Umowy śmieciowe, pieniądze pozostałe, nieopodatkowane dostawane jako wypłata "pod stołem". Monitoring służący zamiast bezpieczeństwu to jako inwigilacja pracowników, rejestrowana wizja i dźwięki, podsłuchiwanie rozmów pracowników i wykorzystywanie ich przeciwko nim. Wszystko oczywiście bez zgody utrwalania wizerunku przez osoby tam pracujące, ani nawet poinformowania o tym, że dźwięk jest nagrywany.
Brak jasnych obowiązków pracownika, notoryczne ich zmienianie bez szansy adaptacji do nowych wytycznych i brak czasu żeby się z nich wywiązać. Nękanie pracowników po godzinach pracy (święta, godziny nocne). Brak szkolenia BHP (pracownia ceramiczna - sic!), brak odzieży BHP. Mobbing, straszenie zwolnieniem, brak znajomości współczesnych standardów pracy, traktowanie pracownika jak taniej siły roboczej do pomiatania. Właściciele traktujący miejsce jako swoje podwórko, wiecznie opowiadający o swoim życiu prywatnym, przeprowadzkach, biznesach, wprawiając w zażenowanie klientów, którzy muszą tego słuchać. Hitem jest właścicielka, która potrafi sprzedawać cudze prace bez zgody i wynagrodzenia dla autora, albo używać cudzych prac jako przyborników przy zlewie. Współpraca z nimi zawsze na początku jest świetna i wspaniała, a potem jak chcą zakończyć pracę z człowiekiem, to nawet go nie poinformują, tylko robią nowy grafik zajęć w którym już Ciebie nie ma. Właścicielka lubi faworyzować pracowników, by za jakiś czas traktować ich jak kozły ofiarne. Bardzo niezrównoważona emocjonalnie osoba, co odbija się na atmosferze pracy. Nigdy nie wiadomo na jaki nastrój trafisz i co tym razem źle zrobisz. W ostatniej chwili zleca zastępowanie siebie na zajęciach, bo nie chce jej się ich prowadzić. Czasem potrafi specjalnie założyć bandaż na nadgarstek aby udawać kontuzję i zrzucać na pracownika własne obowiązki.