Pracowałem na stanowisku konserwatora w GXO Miejscowość Osła 1L przez ponad 2,5 roku, mając za sobą ponad 20-letnie doświadczenie zawodowe. Moje obowiązki polegały głównie na usuwaniu usterek zgłaszanych przez pracowników zmianowych. Nie mogłem jednak podejmować działań bezpośrednio – każdorazowo musiałem uzyskiwać zgodę przełożonego, który podejmował decyzje według własnego uznania.
Z czasem charakter pracy zmienił się – coraz częściej otrzymywałem zadania bez wyjaśnienia, a po ich wykonaniu spotykałem się z niejednoznaczną reakcją przełożonego. Czasem najpierw mnie chwalił, by po chwili podważać sens wykonanego zadania, a nawet z czasem zarzucać mi unikanie obowiązków, które wcześniej sam wycofał. Takie działania były dla mnie demotywujące i niezrozumiałe.
W pewnym momencie – z powodu stresu i napięcia emocjonalnego – byłem zmuszony udać się na zwolnienie lekarskie. Po powrocie odczułem, że moja sytuacja uległa pogorszeniu. Wprowadzano wobec mnie różnego rodzaju utrudnienia, a moje działania były szczegółowo analizowane, często w sposób, który odbierałem jako niesprawiedliwy. Zdarzały się sytuacje, w których zarzucano mi przewinienia, których – moim zdaniem – nie popełniłem. Ostatecznie nie otrzymałem podwyżki, a zamiast tego narzucono mi tzw. „program naprawczy”, który w mojej ocenie nie miał związku z realiami mojego stanowiska.
Komunikacja z przełożonym była trudna – moje pytania często pozostawały bez odpowiedzi lub spotykały się z emocjonalną reakcją. Również inni pracownicy zauważali napięcie w relacji między mną a kierownictwem, niekiedy pytając, dlaczego jestem traktowany w tak nieprzyjazny sposób.
W końcu zdecydowałem się odejść. Skorzystałem z pomocy lekarza psychiatry, aby dojść do siebie i obecnie próbuję rozpocząć nowy etap zawodowy.
Mam nadzieję, że w przyszłości trafię do środowiska pracy, w którym panuje wzajemny szacunek i jasna komunikacja.