Jako były kierowca mogę tylko potwierdzić, że z biurem w Gdańsku różnie bywa, a właściwie bardzo często jest po prostu słabo. Klienci notorycznie narzekali na podejście pań z Gdańska, opryskliwość i brak zwykłego ludzkiego podejścia niestety były na porządku dziennym. Czasami aż dziwne, że ludzie nie rezygnują z usług firmy, bo po takim potraktowaniu niejedna osoba miałaby już dość.
Za to, o ile nic się nie zmieniło i nadal pracują tam te same osoby, ogromny plus dla biura w Wilkowicach. Pani Ania i pani Magda to osoby, które naprawdę potrafiły normalnie porozmawiać z klientem i pracownikiem, wysłuchać i przede wszystkim pomóc, zamiast robić problem z każdej sprawy. Moim zdaniem to właśnie takie osoby budują firmę i ratują relacje zarówno z klientami, jak i kierowcami.
Szkoda tylko, że nie wszędzie podejście jest takie samo. Jako były pracownik naprawdę odczuwałem dużą różnicę między Gdańskiem a Wilkowicami.
Co do pracy w delegacji i samej pracy z odpadami, to z perspektywy czasu uważam, że do takiej pracy trzeba się po prostu nadawać. Nie jest to praca dla każdego. Bywa stres, czasami jest presja czasu, dochodzi praca w różnych warunkach i odpowiedzialność za wykonanie trasy. Wiadomo, trasy są różne. Czasami człowiek kończy po kilku godzinach, a czasami dzień trochę się przeciągnie, bo coś wypadnie po drodze albo dojdzie dodatkowe zlecenie. Taka specyfika tej pracy i z czasem człowiek po prostu wie, że nie każdy dzień wygląda tak samo.
Delegacje też nie każdemu będą odpowiadały, bo jednak człowiek jest poza domem i trzeba się do tego przyzwyczaić. Z drugiej strony, jeśli ktoś lubi jazdę, nie przeszkadza mu praca fizyczna, delegacje i sama specyfika odpadów, to nie jest to zła praca. Po czasie nabiera się doświadczenia i wiele rzeczy robi się po prostu automatycznie.
Na pewno nie jest to praca dla osoby, która potrzebuje mieć każdy dzień dokładnie zaplanowany i kończyć zawsze o tej samej godzinie. Trzeba mieć trochę elastyczności i przede wszystkim świadomość, na czym ta praca polega. Z perspektywy czasu powiedziałbym, że największe znaczenie ma właśnie to, czy ktoś się do takiego trybu pracy nadaje.
Co do zarobków, to też nie przesadzajmy w drugą stronę. Nie jest to najniższa krajowa, żeby narzekać na cały świat. Wiadomo, że zawsze mogłoby być lepiej, szczególnie biorąc pod uwagę delegacje, odpowiedzialność i specyfikę tej pracy, ale tragedii też nie ma. A wierzcie mi, są większe dziady, gdzie człowiek pracuje więcej godzin, ma więcej obowiązków, a na koniec dostaje mniej. Tutaj naprawdę nie ma co robić z tej pracy jakiejś tragedii.