W tejże kompanii, zwanej przedsiębiorstwem naszym, znaleźć można i dobro, i zło niemałe. Otoć robota – jakkolwiek trudna i niekiedy posępna – bywa nader zajmująca, a maszyny, co tam stoją, cieszą oko i duszę pracowitego człeka. Płaca – rzec by można – uczciwa, nie na chłosta, ale i nie na ucztę królewską.
Lecz biada temu, kto łaknie spokoju ducha! Boć oto i mobbing, jak w księgach piszą – czai się, szczerzy kły i rządzi się niepodzielnie, głównie za sprawą jednego jegomościa, zwanego (nie bez przekąsu) Panem J., co to człowieka z równowagi wyprowadzić potrafi lepiej niż diabeł świętego.
Na szczęście, większość służby to ludzie prostolinijni, sercem dobrzy i z głową na karku. Komu jednak zdrowie droższe niźli srebro – niechaj wnet nauczy się odcinać od tejże (usunięte przez administratora) i swe sprawy mieć za ważniejsze niźli humor owego panicza.
Tedy – przychodź, kto mocny w duchu i znieść umie więcej niż dwie męczarnie dziennie.