Cały artykuł z Tygodnika Nadwiślańskiego nr.20.
Ciekawa lektura. Pierwsza publikacja niezbyt przychylna Tomalom.
JEDNAK ZWOLNIENIA:
Czarny scenariusz, jaki od kilku miesięcy kreślili pracownicy spółek grupy Domex, staje się faktem. Rację mieli ci, którzy mówili, że właściciele kłamali, mówiąc, że fala zwolnień, jaka ruszyła na początku roku, jest jedynie efektem reorganizacji. W minionym tygodniu urzędy pracy z naszego regionu otrzymały informacje, że do końca sierpnia pracę straci 310 osób. Kilka dni później - w poniedziałek, 12 maja - sąd ogłosił upadłość likwidacyjną Domeksu.
Dla pracowników należącej do sandomierskiej grupy Domex sieci sklepów Avans oraz świadczącej dla niej usługi logistyczno-magazynowe, mieszczącej się w Chmielowie, firmy ME Logistics ostatnie miesiące były wyjątkowo nerwowe. Pierwsze informacje o poważnych kłopotach giganta z branży RTV/AGD pojawiły się na początku roku i błyskawicznie rozeszły po wszystkich - rozrzuconych po całym kraju - placówkach firmy.
- Już na początku lutego mówiło się, że firma ma gigantyczne długi i lada dzień komornicy mogą zająć pełne sprzętu magazyny. Nazatrudniali jakichś specjalistów od sprzedaży-dyrektorów za ogromne pensje, którzy nakupowali towaru, który w ogóle nie schodził. Dużo kupowali, ciągle budowali nowe sklepy, a sprzedaż była daleka od oczekiwanej. To nie mogło się dobrze skończyć. O tym, że jest żle, wiedzieli wszyscy, ale tylko nieoficjalnie. Kierownicy milczeli. Cała góra milczała. Nikt o niczym nas nie informował. Ludzie mieli więc nadzieję, że to wszystko jest przekoloryzowane, że może niektórzy niepotrzebnie panikują i przesadzają. Trudno było sobie wyobrazić, że taki gigant, który dopiero co przejął markę Avans i otworzył masę nowych sklepów, może upaść. Trudno uwierzyć w to, że ci ludzie nie wiedzieli, co robią - mówi nam anonimowo pracownik jednego ze sklepów firmy Avans z naszego regionu. Anonimowo, bo oficjalnie nikt z dziennikarzami rozmawiać nie chce. Większość zastrzega, żeby nie publikować nawet ich imion. - Jakby ktoś z kierownictwa dowiedział się, że rozmawiam z prasą, to pewnie wywaliliby mnie pierwszego. Jak składali wniosek o upadłość, to zostaliśmy poinformowani, żeby nie rozpowiadać o tym, co się dzieje w firmie. Ale oni tak naprawdę do tej pory nic nam nie powiedzieli. Nie wiem, czy będę tutaj pracować jeszcze miesiąc, dwa miesiące, czy ten sklep będzie w ogóle istnieć- martwi się inny z naszych rozmówców.
- Traktują nas jak przedmioty, nie jak ludzi. Jakby nas szanowali, to powiedzieliby cokolwiek o tym, co będzie dalej. Każdy ma rodzinę na utrzymaniu, jakiś kredyt, jakieś plany i chciałby wiedzieć, czy ma na gwałt szukać nowej pracy, czy choćby przez najbliższych kilka miesięcy możemy być spokojni-dodaje kolejny. -Dziś jedni mówią, że nie będą zamykać sklepów, a jedynie zmniejszą załogę w większości z nich. Inni, że to kto wyleci, będzie uzależnione od osiąganych wyników sprzedaży, stażu pracy, a nawet tego czy często chorował. Niektórzy twierdzą, że będą brać pod uwagę także to, czy dana osoba ma na utrzymaniu rodzinę, ale co to za argument, jeśli inni mają lepsze wyniki? Pojawiają się też głosy, że najpierw okroją kadrę menedżerską, bo ci najwięcej zarabiają, a tym, którzy zostaną, dadzą więcej obowiązków. Jeszcze inni uważają, że część sklepów zostanie całkowicie zlikwidowana - na przykład tam, gdzie w miastach jest ich więcej niż jeden. Skoro masowo zwalniają ludzi od zaopatrzenia i magazynów, to chyba coś w tym musi być.
Nasi rozmówcy twierdzą, że władze firmy nie informowały, co ich czeka, ponieważ pracownik, który żyje w strachu o posadę, pracuje wydajniej, niż ten, który nie musi się o nią bać lub wie, że za kilka tygodni i tak będzie bezrobotny. Jak mówią, wygląda na to, że właściciele grupy Domex chcieli wycisnąć z niej jak najwięcej, zanim wszystko się rozleci. Szefostwo Domeksu o niczym nie informuje nie tylko swoich pracowników, ale także mediów. Rzecznik prasowa Agnieszka Pawelska za każdym razem powtarza, że dziennikarze nie mogą liczyć na żaden komentarz ze strony firmy. Przez ostatnie tygodnie docierało do nas jednak wiele nieoficjalnych informacji. Tuż przed świętami wielkanocnymi w sklepach zaprzestano ponoć przyjmowania płatności kartą, aby pieniądze nie wpływały na konta bankowe, które w każdej chwili mógł zająć komornik. W piątek, 9 maja, w środku dnia, część sklepów Avans została niespodziewanie zamknięta, a ich pracownicy odesłani do domów. Podobno było to spowodowane informacjami o tym, że jedzie do nich komornik. Dzień później sklepy były już czynne. Jak ustaliliśmy, majowe pensje pracownicy mieli wypłacane prosto ze sklepowych kas.
Jak dowiedzieliśmy się w Powiatowym Urzędzie Pracy w Tarnobrzegu, spółka ME Logistic poinformowała o zamiarze wypowiedzenia umów o pracę 140 osobom. Spółka Domex zapowiedziała natomiast zwolnienie 170 osób. Wszyscy stracą pracę w okresie od 26 maja 2014 roku do 31 sierpnia. Urzędnicy poprosili o u