Tekst w sumie słaby, ale ...
Witam Wszystkich
Na wstępie chciałem was ostrzec gdyż czytanie tego maila może grozić nieoczekiwanymi konsekwencjami. Wybuchami śmiechu lub oburzeniem. Maila trzeba przeczytać z przymrużeniem oka. Na początku miał to być zwykły mail z prośbą o pomoc w konsekwencji rozrósł się do takich rozmiarów. Nie mogłem się powstrzymać i korzystając z okazji pojechałem po kilku osobach.
Chciałbym napisać do was w bardzo ważnej sprawie, a mianowicie sprawa tyczy się skandalicznego traktowania pracowników naszej firmy przez kierownictwo. Zaczynając od kierowników sklepów a na zarządzie kończąc. Podejrzewam, że nie tylko na moim sklepie dochodzi do aktów zastraszania, powszechnego mobbingu, płacenia za inwentaryzacje bez potwierdzenia, itp. A no i nowy zapis w papierach stwierdzający, że to my jesteśmy całym złem firmy i ją okradamy w mniejszym czy większym stopniu. A wynik naszej nielojalności mierzony jest brakami na sklepie. Absurd.
Takimi sprawami jak mobbing i zastraszanie zajmują się odpowiednie instytucje. Natomiast sprawą bezprawnego zmuszania pracowników do płacenia za braki na sklepie bez żadnego potwierdzenia wpłaty pieniędzy na iż szczytny cel na pewno zainteresowały by się organy ścigania. Jak wam i mi powszechnie wiadomo firma toleruje takie incydenty, ba, być może popycha nawet kierowników do takich działań. Także na pomoc z góry (zarządu) liczyć nie możemy. Tu posłużę się przykładem, którym na pewno wielu jest znany. Piszę z pamięci więc nie będzie super szczegółowo, ale nie oto tu chodzi. Pamiętacie maila, który pojawił się na naszych skrzynkach jakiś czas temu i opisywał sytuację na sklepie, jak to kierownik założył prywatne konto na które pracownicy mieli wpłacać datki, a że stosował jakieś wymyślne kary itp. Później jakiś samozwańczy reprezentant mass podpisuje w imieniu wszystkich pracowników naszej firmy kwit stwierdzający, że zrzekamy się funduszu socjalnego. A tudzież pan M. kierownik sklepu w Sanoku nie szczędząc ciepłych czy wręcz gorących słów swoim podwładnym, zagrzewa ich do pociągnięcia wyników. Oficjalnie sprawa skończyła się na upomnieniach a za kulisami poklepali się po plecach. I co? no i nic. W każdej innej firmie taki typ wyleciał by z hukiem z obcasem wrytym w jego zad. No cóż. Przykładów można by mnożyć. W ogóle wydaje mi się że cała polityka firmy jest jakaś popaprana, a w wykonywaniu jej głównych założeń przeszkadza sobie sama. Mam na myśli logistykę, zamawianie towaru przez nasz śmieszną stronę, dziwną obsługę klienta czy nie zrozumiałe dla mnie oznaczenia sprzętu. Cena z białym prostokątem czyli nie płaci, a tu kierownik macha czarna lista, że trzeba to sprzedać lub wysoko marżowany produkt. Przecież to konflikt interesów, nie wiem czy tylko ja to widzę. Albo przykładowo przychodzi klient, który chce kupić 10 szt. danego aparatu. W odpowiedzi sprzedawca wycierając łzy ze śmiechu może odpowiedzieć " panie mam tylko jeden i to bez baterii bo tak przyszedł z magazynu. Pakujemy", a na stronie zapytaj o dostępność z taka ceną, że trzeba klienta trzymać pod pachę aby nie wpadł. Na dodatek tych 6 filarów stanowiących podstawę nasze pracy. Wiecie jak wygląda to w zestawieniu z rzeczywistością.
1. Przywitanie i natychmiastowe wskoczenie klientowi na barana. Ćwiczenia na sali skoku o tyczce i wzwyż.
2. Jak wskoczyć na klienta gdy twój kolega już tam jest. Rozmowy w grupie i wywiad z tymi którym się to udało
3. Trudny klient. Profesjonalne zakładanie dźwigni i sztuka duszenia bez dopuszczenia do omdleń. Ćwiczenia na sali oraz Mamed Khalidov radzi...
4. Amputacja sumienia, podpisanie cyrografu oraz sztuka kłamania w żywe oczy. Praktyki w pół otwartym zakładzie karnym
5. Jak zagaić klienta, który obszedł cały sklep i usłyszał tyle dzień dobry, że starczy mu na rok, a w dodatku taszczy sprzedawcę na plecach. Wykresy, slajdy, pdf.
6. Zakończenie sprzedaży. Jak nie czuć się jak ostatnia menda, oszust i gnida namawiając klientów na kupno wszystkiego tylko nie tego co chcieli. Spowiedź oraz rozmowa z psychologiem w celu podniesienia własnej samooceny.
Tak ja widzę 6 filarów w realu. Nic dziwnego że ta firma się wysypała.
A zapomniał bym o panu Krisie, który osiągnął mistrzostwo w wyżej wymienionych procederach.
A wyrzucanie rzeczy z szafek i wystaw wprost pod nogi przechodzących klientów, nucąc pod nosem, że "nie robimy co do nas należy" to chyba jego hobby. Tak jakby on robił co trzeba. Ten człowiek nie jest w stanie załatwić żadnych bieżących sprawę w normalny sposób. Nie wiem czy nie potrafi czy mu się nie chce. Każda jego odpowiedź na pytania i prośby kwitowana jest tak samo "nie znasz procedur", "tak jak jest w standardach". Do cholery znam procedury ale chce żebyś przyspieszył pewne sprawy panie kierowniku. Żeby było śmieszniej to właśnie pan Kris wielokrotnie wraz ze swoim żałosnym ego popisał się brakiem wiedzy i mizerną z