Jestem autorką pierwszego postu, który pojawił się na tej stronie. Zaglądam tu co jakiś czas i zauważyłam, że nagle, w niemal jednym momencie, pojawiło się tu parę pozytywnych opinii. Nie ma w tym nic dziwnego, bo ludzie mają różne preferencje dotyczące pracy i różne warunki ich zadowalają, ale nie podoba mi się, że pojawiają się tu argumenty o "nieumiejętności trzymania mopa", "dwóch lewych rękach", "podpieraniu ścian" i generalnym nieogarnięciu i lenistwie. W czasie, w którym pracowałam w Pepicie, zdążyłam poznać naprawdę sporo osób i z wieloma miałam okazję dzielić zmianę. Wśród nich o tylko jednej dziewczynie mogłabym powiedzieć, że się nie starała, jeżeli idzie o sprzedaż - czy też po prostu była nieśmiała i zwyczajnie nie nadawała się do tej pracy. Pod innymi względami (sprzątanie, przyjmowanie towaru, dbanie o ekspozycję itd.) była bardzo skrupulatna. Co do reszty dziewczyn to naprawdę wypruwały sobie żyły, żeby wszystko wyglądało jak należy i sprzedaż się zgadzała. W mojej opinii nikt nie był leniem.
Niedobrze mi, kiedy czytam argumenty typu "Przecież wszędzie przychodzi się wcześniej, żeby się można było ogarnąć". Osoby piszące to ŚWIADOMIE próbują zatuszować wspomniany tu wiele razy fakt, że jest to obowiązkowe 15 minut przed otwarciem i po zamknięciu. Po zamknięciu często zostaje się znacznie dłużej, bo różnie to bywa z kasą i stopniem zabrudzenia podłóg (nawet, jeśli się na bieżąco sprząta w ciągu dnia), a dziewczyny starają się wszystko zrobić dokładnie, żeby nie dostać zrypy, więc schodzi. Jest to, powtarzam, CZAS, ZA KTÓRY NIKT NIE ZAPŁACI, a musisz wtedy policzyć kasę, odkurzyć dokładnie lokal, poukładać ostatni raz towar, wymyć podłogę i zaplecza. I oczywiście nie możesz się spóźnić, bo będziesz to miał odliczone od płatnego czasu pracy (tak, będę to powtarzać do armagedonu, bo niektórzy próbują to zbagatelizować).
Śmieszą mnie też teksty typu "piszesz tak, bo pewnie zostałaś zwolniona i jesteś zgorzkniała" albo dla odmiany "skoro ci się nie podobało, to czemu tak długo pracowałaś?". Wygodne: jeżeli ktoś pracował krótko, to nie wie, jak wygląda praca w Pepicie, jeżeli został zwolniony, to pewnie był beznadziejnym pracownikiem, jeżeli pracował długo, to pewnie coś kręci, bo w złej robocie tak długo by nie wytrzymał. Zawsze jest kontrargument na szczerą negatywna opinię ;). Ja osobiście zrezygnowałam sama, ale dziewczyny były tam czasem zwalniane w takim trybie, że nie widzę powodu, żeby nie miały mieć pretensji.
Dla odmiany nie do końca zgodzę się z opiniami, że towar jest brzydki - akurat pod tym względem jest spoko. Ubrania są oryginalne i wg mnie bardzo ładne, torebki - nawet te chińskie - wyglądają na dokładnie przemyślane pod względem wyboru. Jakość to zupełnie inna sprawa. Tylko torebki szyte dla nich ze skór wyglądają solidnie, reszta towaru niestety pozostawia wiele do życzenia, ale klientce trzeba mówić oczywiście co innego. Już o tym pisałam, ale powtórzę: reklamacje są na porządku dziennym.
Co do podsłuchu, o którym tu niektóre osoby wspominają - jestem zszokowana. Słyszałam pewne sugestie, ostrzeżenia "między wierszami" od jednej z współpracownic, ale nie brałam ich na poważnie... I nadal mam nadzieję, że to nieprawda.
Mam wrażenie, że Pepita powstała z wielkiego i pięknego marzenia, z miłości do włoskiego stylu i niebanalnego gustu, ale... Coś się po drodze stało - i spełnione marzenie przerodziło się w stresujący biznes. Szefostwo - młodzi przecież ludzie - zgorzkniało, stali się wyrachowani, traktują pracowników z góry.
Jeżeli mam być szczera, to mam nadzieję, że wszystkie negatywne opinie naprawdę staną się w końcu nieprawdą. Właściciele poczytają je i wezmą sobie pewne sugestie do serca. Wtedy - gwarantuję - sprzedaż się podniesie, bo pracownicy nie będą non stop zestresowani, będą się czuli doceniani, będą dostawać kasę za rzeczywiście przepracowany czas. Przypuszczam też, że w następstwie tego zmniejszy się rotacja, więcej będzie pracowników stałych, dokładnie obeznanych z pracą i towarem, kochających to, co robią i chętnych pomóc tym, którzy pracują dorywczo. To zawsze jest korzystne dla firmy.
Chciałabym, żeby wszystkie negatywy się zmieniły, bo do tego typu pracy często zgłaszają się świeże studentki, dzieciaki w gruncie rzeczy. Jest to ich pierwsza praca, bardzo stresująca. To naprawdę może złamać człowiekowi psychikę. W dodatku, jeżeli zaczynają od takiego poziomu, to ich wymagania wobec rynku pracy są później marniutkie, nie potrafią się cenić albo nie umieją walczyć o swoje.
Nie postawię kolejnej negatywnej oceny, bo już to zrobiłam w ramach mojej pierwszej opinii, ale ową opinię podtrzymuję.