Jak każda praca ma swoje plusy i minusy. Stwierdzenie, że nikt nie odchodzi od dobrego pracodawcy dla mnie jest po prostu głupie, bo rotacja pracowników jest w każdej firmie. Fakt, tutaj dużo nowych osób odchodzi, ale myślę, że to nie tyle kwestia samego pracodawcy, co specyfiki pracy. W końcu to call center. Nie jest to praca dla każdego, a wręcz powiedziałabym, że dla niewielu. Plusem jest to, że nie wciskacie ludziom garnków albo magicznych tabletek na potencję, tylko coś, czego faktycznie będą używać a nawet nieraz szczerze się cieszą z nowego telefonu itp.
Co do wypłaty, zależy ona od waszych umiejętności i po prostu tego, ile umów uda wam się spisać. Jednych to motywuje, innych denerwuje, bo to wspomniane 2500 zł nie jest jakąś stałą. Nie jest to jednak żadne (usunięte przez administratora) bo wszystko jest napisane w umowie. Jak ktoś woli dostawać stałą pensję niezależnie od wyników pracy, to mógł od razu zrezygnować, bo warunki były jasno przedstawione już na samym początku. Wymagania punktowe nie są jakieś wygórowane. Myślę, że 90% biura potrafi je spełnić, a większość ma jeszcze sporo ponad to. Jeśli ktoś po miesiącu pracy nie robi żadnych postępów, to znaczy, że serio powinien zmienić branżę. Progi punktowe są obniżane dla nowych pracowników. Miesiąc to wystarczająco czasu, żeby znaleźć się przynajmniej w pierwszej połowie rankingu punktowego (codziennie na maila dostajemy listę, ile zdobyliśmy punktów), więc jeśli komuś po takim czasie nie szło, to nie dziwię się, że zakończono z nim współpracę. To jest praca a nie przedszkole.
W biurze czasami faktycznie jest bardzo głośno. Szczególnie jak kilku rozemocjonowanych sprzedawców zacznie się targować z klientami w tym samym czasie. Ja mam na to sposób. Po prostu wychodzę i robię sobie przerwę. W tym czasie można wyjść nawet na krótki spacer, żeby trochę odpocząć od tego hałasu. Klienci czasami narzekają na głosy w tle, ale zdarza się to raz na kilka dni a wykonuję dziennie średnio 40 połączeń.
Odniosę się jeszcze do wspomnianego "wchodzenia w (usunięte przez administratora) szefostwu. Po pierwsze nie sądzę, że wypada kogoś tutaj imiennie obrażać, bo to opinia o pracodawcy, a nie wywód jaki koordynator Bartek jest toksyczny (swoją drogą będę się z tego śmiała chyba cały przyszły tydzień ????).
Nie wierzę, że jest on w przyjacielskich relacjach ze wszystkimi 50 osobami w biurze, a jakoś nigdy nie zauważyłam, żeby ktoś miał problemy, jeśli spełniał podstawowe wymagania punktowe. Nie jest to moja pierwsza praca i zauważyłam, że raczej wszędzie jest tak, że jeśli drzesz koty z szefem albo kierownikiem, a do tego nie spełniasz wymaganego minimum, to za długo w firmie nie popracujesz. Szczególnie, że tutaj, żeby "wejść w (usunięte przez administratora) wystarczy pokazać, że chociaż trochę Ci zależy. Toksyczny koordynator pomaga takiej osobie, słucha jej rozmów i mówi nie tylko, co powinna poprawić, ale też co mu się w nich podoba.