Higienistka17.01.2025 14:11
Były pracownik
Byłam zatrudniona od 2019 roku. Od początku wykazywałam pełną dyspozycyjność i zaangażowanie.
Niestety współpraca układała się dobrze do momentu w którym trafiłam do szpitala.
Przez większość okresu mojej choroby myślałam o pracy i o tym, by nie zostawić pracodawcy bez pomocy, co wykracza poza obowiązek pracownika. Zaproponowałam konkretne zastępstwo za swoją osobę oraz zapewniłam, że po zakończeniu leczenia będę chciała wrócić na swoje stanowisko pracy.
Po wyjściu z szpitala i ustaleniu dalszego leczenia udałam się na spotkanie z Panią doktor i zapewniłam, że chce wrócić do pracy otrzymawszy zdolność do pracy i co usłyszałam? Że praca gabinetu została już ułożona beze mnie, że 'ktoś' już czeka na moje miejsce oraz, że jaka mam pewność, że po powrocie znów nie poczuję się źle ???? Usłyszawszy to, popłynęły mi łzy, na co usłyszałam, że nie panuje nad sobą i swoimi emocjami.
Uważam, że to skandaliczne. Byłam w szoku, że można tak kogoś potraktować. Poczułam, że jestem niechciana i dyskryminowana. Ponieważ padły też słowa, że to pani doktor zdecyduje kiedy dopuści mnie do pacjenta w momencie kiedy spróbowałam zawalczyć o swoje prawo i powiedziałam, że mamy podpisaną umowę na czas nieokreślony, pełny etat i mam prawo wrócić po zakończeniu leczenia. Pani doktor chyba nie zna prawa pracy i pracownika, próbując wtedy wymusić na mnie ewentualny powrót na pół etatu, powiedziawszy: że już nie potrzebuje pracownika na cały etat.
Próbowała zniechęcić mnie do powrotu podważając moją dotychczasową pracę i kompetencje, kierując do mnie słowa, że teraz widzi jak może wyglądać praca higienistki, mając kogoś na zastępstwie.
Po raz kolejny uważam, że to skandaliczne zachowanie. Tymbardziej, że przez cały okres naszej współpracy nigdy nie było na mnie skarg, każdy pacjent wychodził zadowolony oraz wracał na kolejne wizyty do mnie. Nigdy nie usłyszałam ze strony szefowej jakiś uwag a nawet byłam chwalona i doceniana za swoją pracę. Otrzymywałam premie za pracę i zabiegi oraz dostałam 100% pozytywnych opinii z ankiet wypełnianych przez pacjentów z programu GBT z firmy EMS. Dlatego tymbardziej nie rozumiem dlaczego takie słowa zostały skierowane do mnie. Jestem zdegustowana i zażenowana postawą Pani doktor oraz sposobem komunikacji ze mną i zakończeniem naszej współpracy.
Jestem osobą wyrozumiałą i było dla dla mnie jasne i oczywiste, że moja choroba nie trwała krótko i wpływało to też na pracę gabinetu ale uważam, że można to było załatwić zupełnie inaczej oraz w wzajemnym szacunku i dobrych relacjach.
Niestety tak się nie stało.
Dlatego nie polecam pracy tutaj.
Wszystko pięknie ale do czasu.
Także podstawa 'koleżanki' z pracy pozostawia wiele do życzenia. Podczas lat współpracy wielokrotnie tworzyła konflikty między nami, które dwukrotnie zgłosiłam szefowej i nic nie zostało w tym temacie zrobione. Owa koleżanka, która nadal tam pracuje zarzucała mi, za praca wygląda tam tak przeze mnie, ponieważ ja się na wszystko godzę ale sama ani razu się nie odezwała. Do tego próbowała skłócić mnie z szefową, co chwilę informując, że szefowa obgaduje mnie z plecami. Ciągłe pretensje z jej strony oraz zarzuty, że nie jestem w takim stopniu 'żywa' i kontaktowa jak ona wprawiały mnie w zażenowanie i sprawiały przykrość. Próby zakończenia konfliktów z mojej strony i dogadania się nigdy nie działały i owa asystentka wracała ciągle do tych samych zachowań. Jednocześnie podczas mojego pobytu w szpitalu, ciągle do mnie pisała i zapewniała, że na mnie czeka chyba tylko dlatego, żeby mieć informację kiedy wrócę do pracy. W momencie pojawienia się zastępstwa, zmieniła swoje zachowanie o 180 stopni oraz otrzymałam wiadomość, że jak wrócę do pracy to 'atmosfera już będzie całkiem inna' oraz inne, których nie będę przytaczać. Zgłosiłam to szefowej, pokazałam wiadomości, na co szefowa zareagowała z lekceważeniem.
Jednocześnie sama mnie (usunięte przez administratora)słownie.
Zachowanie pracodawcy oraz współpracownicy prawnik u którego byłam określił, jako znamiona (usunięte przez administratora)
Nie zgłosiłam sprawy do sądu pracy, ponieważ w danym momencie zdrowie mi na to nie pozwalało. Ale chcę przestrzec inne asystentki/higienistki przed tym.
Jak widać ludzi poznaje się w biedzie i chorobie, co w tym przypadku się sprawdziło.
Podkreślę, że każdy pracownik ma prawo do l4 i powrotu do pracy po zakończeniu leczenia.
Jeśli Pani doktor nie chciała mojego powrotu mogła na spokojnie ze mną porozmawiać i załatwić to w szacunku a nie posuwając się do tak okropnych zachowań jednoczenie wiedząc, co przechodzę.