Instalatorzy polecili Enigę z Green Elite. Naobiecywali a potem instalacja 3,3 kw za jedyne 29tys (kredyt zamówili od ręki jednego dnia i odsetki około 20tys) . Z obiecanych 15 tys dotacji sam wyrwałem 1/4 tego co obiecywali, wyrwałem bo samodzielnie gdyż zarządali in blanco podpisania ich konto na dotacje.Na pojedyńcze urządzenie odbiorcze w podwójnej cenie (bo miało być dwa) niż na rynku nie dali faktury końcowej bo zapłaciłem połowę czekając na drugie (nie było takiego w magazynie).
Rozliczenia Enigi proste , ile pobrane tyle do zapłacenia (po odliczeniu z depozutu). Opłata za kw koło 1zł za dystrybucję. Słońca z ub. roku wystarczyło do stycznia a zużywam około 1000kw rocznie. Po podliczeniu wyszły opłaty podobne do tych przed instalacją fotowoltaiki.
Ostatnio chorowałem i nie zapłaciłem w terminie , przysłali wezwanie i że odetną prąd. Zapaciłem późno w nocy, a przy okazji dwa rachunki za telefon i za światłowód też poszły na ich konto bo coś pomyliłem .
Pomyślałem,pewnie odliczą, ale nie, ale skądże, jeszcze doliczyli.
TERAZ:Kontakt przez formularz kontaktowy wpp.eniga ale jak się zalogować?
Wysyłają podobno dane do logowania ale przez kontakt a kontakt działa jak jesteś zalogowany. Innego kontaktu nie ma.
Marzec słoneczy ale nie u nich, odliczyli 50kw a za resztę dopłata bez odliczeń. Wyszło tyle ile kiedyś za 2 miesiące bez tej woltaiki, nie wspominając nawet o nadpłacie.
Trzeba zapłacić bo prąd odetną a umowa jeszcze rok z nimi. Rozliczenie bez wpisu stanu depozytu, a teraz będzie bez wpisu stanu liczników.
To w którą stronę ten prąd i gotówka płynie?
Enigma z tą Enigą.