'były pracownik' - chyba robiłeś w innej firmie o tej samej nazwie ;p
Miałem nieszczęście pracować w 'stone' przez 2 lata i zdecydowanie odradzam jakiekolwiek kontakty z tą firmą, zarówno potencjalnym klientom, jak i pracownikom.
Jako kierowcę notorycznie próbowali mnie zmuszać do wjeżdżania pod zakazy tonażowe, autem 18-tonowym pod 2,5 albo 3,5 tony - a ruszyć tyłka do urzędu po zezwolenie to nie łaska...
Dojeżdżałem codziennie 60km w jedną stronę do pracy, i nieraz zdarzało się że przyjechałem do pracy tylko po to żeby się dowiedzieć że 'dzisiaj nie pracujemy bo...' deszcz pada, śnieg, kierownika niema itd, itp. A tym że ludzie przyjechali to nikt się nie przejmował czy żeby wcześniej dać znać...
No, ale jak że robiłem tam jako kierowca to może kilka słów o autach. Iveco - dmc 3,5 tony, ładowność wg papierów 1100kg, rzeczywista 800 kilo bo auto było cięższe, a ładowało się 2-3 tony zazwyczaj. Rama tak pogięta że samochód 4 ślady zostawia, elektryka w strzępach, płyny z każdego możliwego miejsca wyciekały, ze wspomagania, silnik zarzygany, skrzynia leje, dyfer też.... choć może dyfer już nie cieknie bo oleju zabrakło :D Ogólnie strach tym autem było gdziekolwiek jechać...
18-tonowy Mercedes z hds-em - opony z tyłu zmienili jak już druty wystawały a wulkanizator bał się dopompować że wystrzeli, z rozlecianym wydechem jeździłem ze 2 miesiące bo zdaniem szefa 'nie było wolnego terminu u mechaników', filtr oleju wymienili jak hds dostawał drgawek na zimnym oleju bo się zapowietrzał, żarówka jak się jakaś spaliła to po kilka tygodni czekałem aż kupią a jak się przegląd techniczny zbliżał to nagle wszystkie naprawy na gwałt w 2 dni żeby tylko przeszedł, a po przeglądzie znów dziadowanie... W hds-ie zawiesi nie było, tylko pasy, zazwyczaj poprzecierane i grożące zerwaniem. Jak już całkiem nie nadawały się do użytku to kupowali nowe, a stare dawali 'na stan' do koparki.
Wypłaty, owszem terminowo, ale o urlopach zapomnij, za L4 też nie chcieli płacić i zwlekali ile się da. Za ubrania robocze słyszałem od kilku chłopaków że im przy zwalnianiu potrącali. Zresztą, jak ktoś został zwolniony to na ogół nie dostał całych zarobionych pieniędzy pod różnymi pretekstami, ja też choć nie pracuję tam już prawie 5 miesięcy. A w 2019 roku pod koniec sezonu kto nie był potrzebny to wypad - dostawał wypowiedzenie. Więc jak nie było roboty to i pracownicy wylatywali. Choć robiliśmy na mrozie posiłków regeneracyjnych nigdy w tej firmie nie było, jak gorąco wodę też nie zawsze dowozili i czasami kto sobie sam wcześniej nie kupił to robił o suchym pysku.
Narzędzi owszem nie brakowało, ale 80% to totalne szroty. Łopaty połamane, kilofy bez styliska, zagęszczarki bez osłon (tak w ogóle to nie wiem czy ktoś w tej firmie ma uprawnienia na zagęszczarkę), taczki na kapciu albo z zajechanymi łożyskami, przedłużacze kopały, małe fleksy tez bez osłon. Jak coś się zepsuło to winni pracownicy, bo nie dbają o powierzony sprzęt... To co 'pracownik fizyczny' napisał potwierdzam.
Ogólnie tak jak pisałem na początku - radzę się trzymać za daleka od tej firmy.