Hej. Muszę wyrazić swoją opinię o pracy w AH online de Meern. Zazwyczaj spędzam w pracy 2-3 lata, w Albercie nie spędziłam nawet 3 miesięcy. Od samego początku, oczywiscie w ofercie jest napisane o zwracaniu kosztów dojazdu oraz o dodatkach zmianowych, których w praktyce nie ma. Niezgodnie z prawem sobota jest płatna 100% i tylko nocki 150. Tłumacza się Cao, które ich zdaniem może być nawet ponad holenderskim prawem. Poza tym nikt nic nie wspominał, że soboty są obowiązkowe, a okazuje sie, że również niezgodnie z prawem są. Ba! Nawet niedziele stają się obowiązkowe, jeśli akurat potrzebują więcej ludzi. Na wszystko mają jakieś wymówki. Nie ma wolnego, nie można się doprosic o dzień, nie mówiąc już o dłuższym urlopie, pracuje się po 6-7 dni w tygodniu, a godziny są nigdy nieznane, często skracano nam przerwy lub w ogóle nie organizują ostatniej, gdyż jest płatna. Zmuszają do zostawania dłużej, nigdy nie wiadomo o której się skończy. Każdy traktowany jest osobiście i nie liczyło się, że pracowałam dobrze, było to wykorzystywane, w nagrodę za szybka pracę przydzielono mnie na inny dział, gdzie trzeba pracować jeszcze szybciej. Po 2 miesiącach ludzie, którzy pracowali krócej lub byli nowi mieli przydzielane znacznie lepsze funkcje. Wszystko zależy od tego komu się podlizesz i czy potrafisz się odezwać. Normy są bardzo wysokie, w sumie do wykonania i nie trzeba się nimi aż tak przejmować, jednak normy dotyczą tylko Polaków, holendrzy nawet nie pickuja, i są niezgodne z prawem holenderskim, ale nikt nie ma z tym problemu. Najgorsze jest jednak to, że wykonywanie tej normy codziennie jest na tyle męczące, że do domu wraca się bez siły na cokolwiek. Ludzie biegają tam jak głupi, żeby normę i więcej zrobić, przez co jest bardzo niebezpiecznie. Podczas mojego pobytu w obozie padł rekord, ponad 60 dni bez wypadku. Tak to wypadki zdarzają się tam regularnie i po tym rekordzie odliczanie zaczęło się na nowo. Oczywiście ciągle pospieszanie, zwracanie uwagi o wszystko, czepianie się o każdą rzecz. Niektórzy team leaderzy zbyt przejmują się swoimi obowiązkami i naprawdę nic nie potrafią zrozumieć. Patrzą tylko do czego się przyczepić i mają swoich ulubieńców, którzy są nietykalni. Maja tez swoje ofiary. Mimo że zawsze normę robiłam, to po kilku tygodniach zaczęła być mi zwracana uwaga o wychodzenie do toalety czy picie. Niestety jest to (usunięte przez administratora), gdzie swoje życie i potrzeby fizjologiczne musisz dostosować do pracy. Gdzie jesteś na każde zawołanie, a o swoim grafiku dowiadujesz się każdego dnia w ostatniej chwili. Przykładowo, kiedy mielismy na 14:30, to plan przychodził między 11 a 12 tego samego dnia. Plan na rano dzień wcześniej wieczorem. Nigdy nic nie wiadomo, nic nie można zaplanować. Nawet jak masz dzień wolny to zadzwonia do ciebie i spróbują cię ściągnąć. Jest zaledwie mała grupka ludzi, którzy pracują tam koło 2 lat, wszyscy ludzie którzy przychodzili, kiedy tam byłam rezygnowali po tygodniu czy dwóch. Jest niemiło, niebezpiecznie, nie szanują ludzi, nie ma czasu wolnego, atmosfera jest beznadziejna, biuro i wszyscy wyżej robią dobra mine do złej gry i o co ci w ogóle chodzi. Wypłaty są nieadekwatne do tego jak ciężka jest ta praca, zarabialam tyle samo na produkcji, gdzie nie trzeba było przez 8 godzin cały czas chodzic i wysilać całego ciała. Zresztą zależą też od godzin, ja trafiłam na lepszy okres, jesli chodzi o godziny, więc nie chce myśleć ile się zarabia, kiedy godzin nie ma. Ale przykładowo idąc pn-sb zarabiasz €420, a idąc też 6 dni łącznie z niedziela, która jest płatna 200% zarabiasz €450. Nie wiem jakim cudem. Pieniądze znikają często, osoby które chodziły tak samo maja często bardzo różne wypłaty. Raz na jakiś czas zorganizują jakiś prezent dla nas, na przykład za dni bez wypadku czy przyjście w weekend, w stylu rozdają coś, co ma się przeterminowac lub zostanie cos z sampli (guma do żucia, batonik), które idą do klientów, żeby przekupic trochę biednych polaczkow do zapierdalania dalej w obozie. Jak dla mnie wszystko co tam się dzieje jest żałosne i ludzie nie powinni się dawać tak traktować, a na pewno nie przez najstarszy holenderski sklep, z tradycją, który teraz stał się współczesnym (usunięte przez administratora) dla Polaków. Dziwię się, że holendrzy nie maja z tym problemu, mają tam same wyższe funkcje i mogą wszystko, chętnie patrząc jak polaczki dla nich biegają, a nawet chętnie się z nas śmieją. Smutny obraz pracy obcokrajowców w Holandii w XXI wieku. No i niestety nie ma co tam za dużo robić w tej sprawie. Niektórzy ludzie, którzy pracowali te 2 lata też odchodzą, mówiąc, że tyle się zmienilo na przełomie tych 2 lat, że jest tylko gorzej i zdarzało się, że już mieli jakieś problemy ze zdrowiem przez to jaka ta praca jest ciężka. Dzwigasz dużo, ciagniesz za sobą ciężki wózek, na koelu nie są elektryczne, jesteś cały czas w ruchu, cały czas na nogach. Psychicznie i fizycznie dostajesz po (usunięte przez administratora) Słyszałam, że w ah może być w porządku, ale na pewno nikt nie mówił o tym albercie, więc unikajcie jak ognia.