kkk05.10.2022 19:09
Były pracownik
Postaram się opisać pokrótce opisać pracę w tej firmie. Chwila już minęła odkąd tam nie pracuję, więc coś może być nieaktualne, ale większość raczej będzie.
1. Uciezliwość:
Praca ciężka, psychicznie i fizycznie. Psychicznie bo często problemy są trudne do znalezienia, długo szuka się rozwiązania, można utknąć. To wszystko może przytłaczać, szczególnie jak kolejne zadania się gromadzą, a tkwi się w martwym punkcie z jedną rzeczą. Naprawione urządzenia lubią też wybuchać (jeśli coś się źle połączy), co też nie podnosi na duchu.
Fizycznie, to ja bym głównie zaliczył pracę w pochyleniu, ale czasem też się coś dźwiga.
2. Lokal/położenie:
Położenie spoko, w całkiem dobrym miejscu, blisko dużych osiedli. Lokal ma w środku standard bardzo niski. Do tego bardzo dużo rzeczy wokół, w środku raczej się nie sprząta. Nie wiem jak jest teraz, ale kiedyś część sklepowa, do której przychodził klient, to był istny śmietnik. Jak ktoś się chce przekonać, to można spojrzeć przez front. Jeśli w miejscu reprezentacyjnym będzie (usunięte przez administratora) to z tyłu, gdzie nikt nie patrzy, będzie gorzej.
3. Stanowiska pracy/wyposażenie:
Sprzęt był podstawowy, ale sprawny. Było parę urządzeń ułatwiających szukanie awarii na płytkach drukowanych, były jakieś bardziej zaawansowane mierniki. Ale wielu podstawowych rzeczy na stanowiskach brakowało. Zdarzyło się, że do naprawienia urządzenia sprzęt był niezbędny, ale go nie było, a całe obciążenie na pracowniku. Nie było żadnych wyciągów do oparów lutowniczych, jak ktoś chciał mieć, to musiał sobie skombinować wiatrak z komputera, żeby wywalać dym do otoczenia obok. Potem i tak się w tym siedzi, ale już nie tak stężonym. Nie było płyt do podgrzewania PCB albo chcoiaż uchwytów na hotair, a jak ktoś rozlutowywał duże płyty (spawarki, falkwbikiy) to wie że czasem ciepło z samego grotu nie wystarcza. Domyślnym wyposażeniem nie były też szkła powiększające ani kamery. A od razu mówię - nie da się sprawdzić nóżek bardzo małych układów bez kilkudziesięciokrotnego powiększenia.
Więc jakby podsumować - nie była to firma, w której praca była lekka dzięki zaawansowanym narzędziom, raczej odwrotnie.
4. Dbałość o bezpieczeństwo:
Chyba najgorszy aspekt tej pracy. W mojej opinii, była zerowa. Praca pełna chemii, rozpuszczalników, wysokiego napięcia i natężenia prądu, możliwości urazów mechanicznych, poparzeń, a jednocześnie nikt nigdy nie powie ci słowa o niebezpieczeństwie i nie zapewni żadnej ochrony. Przychodzi do pracy dzieciak prosto po technikum/studiach, który niewiele się zna, poza pasją do elektroniki i na zlecenia dostaje naprawy falowników i spawarek, a każde z tych urządzeń ma w środku kilkaset voltów, zmagazynowane w ogromnych kondensatorach. Zginąć można bardzo łatwo, a nie sądzę żeby ktoś powiedział mu na co ma uważać. Do tego będzie psikał rozpuszczalnikiem w sprayu, dotykał cały czas spoiwa z ołowiem, wdychał opary z topnika, z zerowym zabezpieczeniem i często zerową świadomością. Każą mu testować spawarkę, a nigdy nie spawał, nie zwracając uwagi czy ma zakryte buty albo chcoiaż długie spodnie (nie mówiąc już o dostarczeniu ich).
5. Rozwój
Potencjał jest głównie w samym pracowniku. Nie spotkałem się z jakimś większym przekazywaniem wiedzy od bardziej doświadczonych, szkoleniem, usprawiedliwieniem pracy itd. Owszem, kolega coś tam pomoże jak będzie trzeba,
a któryś z właścicieli (z tego co pamiętam spółka ma 3 współwłaścicieli, którzy zajmują się serwisem) udzieli merytorycznej odpowiedzi na pytanie. Ale to tyle. Z tematów niezwiązanych bezpośrednio z elektroniką jakieś szkolenia może są.
6. Płaca:
Podstawa jest spoko jak ktoś dopiero zaczyna pracę. Potem do pensji dodatkowo dochodzi premia, bezpośrednio związana z wypracowanym przez was zyskiem.
Osoba zarządzająca, na początku w rozmowie mówi jakie to wysokie zarobki będą, że 8 tysięcy na rękę jak się już rozwiniesz. Te 8 tysięcy to oczywiście z premii. Człowiek sobie wyobraża że będą dobre zarobki, ale to raczej głównie wyobrażenie. Okaże się, że przez pierwszy rok albo dwa nie zrobi żadnej premii, bo za mały zysk wypracował. A jak już osiągnie te 8 tysięcy, to pewnie raz w roku, jak mu się trafią bardzo dużo warte zlecenia i będzie pracował całymi dniami. No i oczywiście nie macie wpływu jakie zlecenia dostaniecie, czy intratne, czy strasznie męczące, nie macie też wpływu na to, jak zlecenie wyceni osoba zarządzająca. Wiele razy zapewne dostaniecie zlecenia mega ciężkie, które odbiorą smak życia, a do tego nie będzie żadnej premii.
Jakby ogólnie podsumować, to cała firma wygląda bardzo źle. Niska kultura techniczna, brud, ogromne zaniedbania, no ogólnie całość tak wygląda.
Człowiek jak wyjdzie z takiej pracy i pójdzie do normalnej to dopiero widzi, że można mieć dobry sprzęt, czyste, ładne i zdrowe otoczenie i że to nie jest nic nadzwyczajnego.