Kto pracował w specyficznych miejscach z trudnymi szefami, ten zrozumie – to tak w skrócie. Ogólnie przez okres pracy zauważyłem jedno – tam regularnie jest napięta atmosfera, a wszystko przez podejście głównego szefa. Projekt ciekawy, pracownicy super, ale właściciele firmy w podejściu do pracowników i zarządzaniu pracą to momentami tragikomedia. Po 1 tygodniu wchodzisz w sprint projektowy i dowiadujesz się o tym po miesiącu, jak szef cię krytykuje i oskarża, co tak wolno. Na twoje argumenty reaguje irytacją i złością... Zgłaszasz, że testowanie na chrome jest problematyczne, bo debbuger ts ciągle rzuca breaka, ale on to ignoruje, mimo że za 3 tygodnie sam pyta, czemu to tak wolno działa. Mówisz mu, że dostałeś inne taski od współpracownika, to patrzy na ciebie z niedowierzaniem, ale po miesiącu irytuje się, czemu jakiś widok został zmieniony... i wychodzi na to, że to 1 z tych tasków, które dostałem i robiłem. W rekrutacji zgłaszasz, że nie pracowałeś z blazor i chcesz się nauczyć... OK... to po miesiącu pretensje, że korzystasz z rozwiązań kodowych w aplikacji.. a słyszysz, że są złe. Dostarczasz przed pierwszym dniem w pracy apkę z podstawowym kodem na 7 dni wcześniej, bo szef pyta – gdzie jest twój kod? Odsyłasz mu i ostatecznie nie ma czasu sprawdzić przez tydzień... a później mówi ci, że to w sumie jest nic warte (sam sprawdzałem z AI kod i czy to jest ok, jak na poziom początkującego – AI twierdzi, że tak, szef że nie). Twoje błędy urastają do krytycznych – dałeś border 2px, a oczekuje się, że masz wyczuć, że ma być 1.7px a inny 2.2px. Raz jest problem o 4px w centrowaniu (bo ikona ma swój wew padding) i na oko nie widać, że d-flex nie ogarnia w 100%, ale za chwilę pretensje – szybciej rób i testuj. Jednego dnia krytyka, że nie patrzysz dobrze na grafikę (zlepek ekranów mobilnych z pojedynczymi błędami i przy zbliżeniu pikselowy) i nie robisz według projektu... a następnego dnia, że nie czujesz tego, jak coś ma wyglądać i sam nie wymyślasz – ale jak wymyślasz, to słyszysz pytanie o logikę tego rozwiązania. Oczywiście grafiki są na wersję mobilną, ale ty masz domyśleć się i czuć po miesiącu, jak ma wyglądać na mobilnej apce i na desktopie i z różnymi innymi warunkami systemu. Jednego dnia szef ci zgłasza drobnostkę jako poważny błąd – ok, ale jak idziesz tym tropem sam i coś zgłaszasz – to szef się irytuje, że mu zawracasz głowę. Jedne elementy w apce są ujednolicone, inne nie, ale ty jako nowy pracownik masz wiedzieć, co ma jak być. Nazewnictwo nowe – masz kumać od tak. Jakiekolwiek wsparcie i pomoc ze strony szefa? Pojedyncze, jak już jest poirytowany albo ma lepszy dzień. Główny programista stara ci się pomóc, ale też ma swoje tematy... ale i tak słyszysz od szefa, że za dużo pytań zadajesz i rzekomo powielasz zły kod. Szef ci zgłasza, że grafik jest specyficzny, główny programista jest specyficzny i w sumie ty też i ciężko się rozmawia... O projekcie sam na rekrutacji mówił, że to duży projekt i jakby chciał mi coś pokazać czy wytłumaczyć, to mógłby nie wiedzieć sam co gdzie jak... ale ciebie oskarża po 1 miesiącu o braki. Do głównego programisty potrafi rzucać bardzo nieprofesjonalnymi tekstami podważającymi sens pracy zespołu. Feedback kodu z jego strony skierowany bezpośrednio do mnie to m.in. określenia typu "co za debilny kod", "kto to wymyślił", "rozwiązanie -10" itp. W tej firmie wcześniej dostajesz wypowiedzenie niż dostęp do VPN czy możliwość wgrywania apki w wersji testowej na androida. Po wypowiedzeniu dostajesz info: "no zobaczymy jak się sprawujesz i podejmiemy decyzję"... ostatecznie w ogóle się nie interesuje, robisz zadania od innych osób, które są w 80-90% ok, a on to ignoruje albo nawet nie ma go w pracy... Oskarża cię, że opóźnienie w wydaniu apki to w sumie twoja wina, ale jak można już wgrywać, to zarzuca dodatkowymi zadaniami do przebudowy komponentów. Na dzień przed wydaniem jedzie z drugim szefem załatwiać prywatne sprawy (np. serwis rowerowy)... gdy pracownicy mają pytania.... Tu jest taka atmosfera, że pracownicy obawiają się wejść do pokoju szefów, bo nie wiedzą, czy dostaną opiernicz przed przedstawianiem swojej sprawy czy po. Szef potrafi wpaść do pokoju pracowników, mieć o coś pretensje, a wychodzi na to, że miesiąc temu sam o tym decydował. Czy zdarzyło mi się popełnić jakieś błędy, czegoś nie zauważyć, źle zrozumieć, niedopracować – tak, ale nie były to krytyczne błędy. Border – pomyliłeś kolor, źle pobrałeś, tu się nie domyśliłeś, tu źle zrozumiałeś, tu źle odwzorowałeś, tu źle przetestowałeś – wszystko pod presją czasu, po 1 miesiącu wdrażania w duży skomplikowany projekt, w ciągłych oskarżeniach i krytyce. W kwestii wypowiedzenia najpierw deklaruje, że "daje szansę" i da znać ostatniego dnia. Na moją sugestię, że to nieprofesjonalne i słabe – ustalamy połowę miesiąca... oczywiście jego własna propozycja nie zostaje dotrzymana. VPN dostajesz na 10 dni przed końcem umowy, jak jesteś chory... ale przez 2 miesiące się nie dało.