Piszę to jako jedna ze studentek, która miała styczność z zajęciami w tym szpitalu. Na początku zaznaczę, że szłam tam z ogromnym entuzjazmem, ale niestety, po styczności z niektórymi fizjoterapeutami mój entuzjazm odnośnie zdobycia nowego doświadczenia oraz poszerzenia swojej wiedzy natychmiastowo zgasł. Niestety nie pamiętam imienia Pana przez którego po powrocie z klinik łzy napłynęły mi do oczu, bo tak bardzo nie chciałam iść tam, na następny dzień. Pan w okularach, ciemne włosy, zazwyczaj ubrany w fuksjowy bądź granatowy scrubs - podchodził do nas, studentów, bez całkowitego braku szacunku. Począwszy od tego, że gdy potrzebowaliśmy z czymś pomocy (bo jak wiadomo, na pewnym etapie edukacji nie musimy jeszcze wszystkiego wiedzieć i niektóre sprzęty widzimy pierwszy raz, a poza tym przychodzimy tam, aby poszerzyć swoją wiedzę, a nie typowo do pracy) to odpowiadał opryskliwym tonem oraz z wyrzutem. Widocznie rozmowa z koleżanką z pracy była bardziej istotna niż pełno pacjentów obok oraz osoby uczące się, które nieumyślnie mogą zrobić coś nie tak. Jeżeli zostawaliśmy dopuszczeni do pacjentów w ich salach pojawił się podniesiony głos oraz groźba, że jeżeli zrobimy cokolwiek innego niż ćwiczenia to on się dowie i będziemy mieć problemy. Naprawdę? Rozumiem, że przychodzą różni studenci, ale jeżeli przychodzimy pierwszego dnia i wykonywaliśmy wszystkie polecenia to nie widzę żadnego powodu, aby tak nas traktować. Pacjenci, którzy to słyszeli również byli w szoku. Już nie wspomnę o tym, że nie można było wyjść bez pytania do łazienki, bo zaraz słyszeliśmy, że przecież NIKT NAS NIGDZIE NIE ODDELEGOWAŁ. Podobnie reszta personelu dla których byliśmy po prostu darmową siłą roboczą, jeżeli zadawaliśmy jakieś pytanie to większość odpowiadała niechętnie. Chyba zapomniał (usunięte przez administratora) jak cielęciem był… Na pochwałę na pewno zasługuje Pan Tomasz oraz Pan Paweł (wysoki, szczupły, szary scrubs), którzy jako jedyni z którymi mieliśmy styczność, byli mili oraz odpowiadali na nasze pytania. Można było nawet usłyszeć pochwałę. Tak samo Panie pielęgniarki czy opiekunowie medyczni - jeżeli czegoś nie wiedzieliśmy badz potrzebowaliśmy się czegoś dowiedzieć zawsze uzyskiwaliśmy odpowiedź z uśmiechem. Podsumowując moja wypowiedź, mam nadzieję, że wspomniany wcześniej Pan magister w okularach nauczył się trochę szacunku do drugiego człowieka, bo nikt nie zasługuje na to, aby traktować i poniżać go w obecności innych osób. Jest to naprawdę przykre, że ktoś może mieć takie podejście do drugiej osoby na niższym szczeblu, która w dodatku niczym nie zawiniła. Mam nadzieję, że mój wpis dotrze do kogoś wyżej, ponieważ nie chciałabym, aby inni studenci zostali potraktowani, tak jak nasza grupa.