Ponieważ poszczególne lokale sieci Pankejk nie są zarejestrowane na Gowork.pl, swoją opinię udostępniam na profilu całej spółki, choć rzecz dotyczy gdańskiego Pankejka, zlokalizowanego na Starówce.
Po kolei – zacznijmy od rekrutacji:
Spotkanie rekrutacyjne to aktywność najwyraźniej Pani Manager nieznana. Rekrutacja zaczyna się anonimowego telefonu z zaproszeniem na "dzień próbny" – bez informacji o stawce ani przewidywanej liczbie godzin (ba! nawet bez informacji, czy dzień próbny jest płatny). Podczas tegoż "dnia próbnego" niestety managerka nie znalazła ani chwili na rozmowę, więc po przepracowaniu zmiany bez żadnych nowych informacji wracam do domu. Powinno to ostudzić mój zapał do pracy, ale nie rezygnuję z rekrutacji. Kolejny telefon – kolejny dzień próbny (za dwa dni). Gdy stawiłem się na miejsce, usłyszałem, że "w sumie to nie jesteś dziś potrzebny" i zostałem wysłany do domu po 5 minutach obecności w lokalu. Kolejny telefon – trzeci z rzędu "dzień próbny" – tym razem faktycznie się odbył, zdobyłem niezbędne informacje o pracy i rozpocząłem współpracę.
Warunki pracy:
Umowa zlecenie – klasyka gastronomii, Janusze Biznesu kochają tę możliwość zwolnienia z dnia na dzień bez podania przyczyny. Pomimo braku adekwatnych zapisów w umowie, pracowników Pankejka obowiązują kary finansowe – 50 złotych za każdorazowe spojrzenie na telefon oraz 100 złotych za spóźnienie do pracy. Jak widać managerka pozostała na etapie pańszczyzny... Standardem w gastronomii są posiłki pracownicze – tutaj Pankejk także utrzymuje swój niski poziom oferując posiłki z karty na 30% zniżce z z zastrzeżeniem, że innego jedzenia na terenie lokalu jeść nie wolno. Nic do picia także nie dostaniecie, chociaż cola i podobne napoje lane są z dystrybutora niczym w KFC..
W samej pracy głównie świecimy oczami za niskiej jakości potrawy – wystarczy spojrzeć na opinie na Google, aby wiedzieć, o czym mówię. Ponadto występują takie smaczki, jak na przykład "świeżo wyciskane soki" – szkoda, że w menu brak adnotacji, że sok jabłkowy wyciskany jest poprzedniego wieczora, po czym całą noc czeka na gości w plastikowym pojemniku – musi być przepyszny z tą piękną brązową pianą na wierzchu :)
Podsumowując – proces rekrutacyjny jest tak nieprofesjonalny, że aż śmieszny. Uśmiech natomiast szybko mija po zapoznaniu się z warunkami współpracy. Po zapoznaniu się z pracą "od kuchni" pozostają tylko łzy i wstyd przed gośćmi.
Współpracę szczęśliwie zakończyłem i nie polecę jej nawet najgorszemu wrogowi.