Sam proces rekrutacji, przeprowadzony przez menadżerkę (usunięte przez administratora), był bardzo profesjonalny i zadecydował o rozpoczęciu mojej współpracy z Medispace. System szkoleniowy dla nowych pracowników również został dobrze przemyślany i zdecydowanie się sprawdza, pracownicy rejestracji byli bardzo życzliwi i pomocni, co bardzo ułatwia proces wdrożenia się nowych pracowników. Tak naprawdę moja opinia mogłaby się już na tym zakończyć, ale niestety ta placówka ma pewien mankament, piętę Achillesową, która wpływa na funkcjonowanie firmy do tego stopnia, że niektórym może to wystarczyć za argument, by tam nie rekrutować. Tym słabym punktem jest biuro, a konkretnie dwa przedszkolaki zasiadające na stanowiskach dyrektor finansowej i dyrektor operacyjnej,(usunięte przez administratora) Dyrektor operacyjna jest doskonałym przykładem tzw. kolesiostwa, zatrudniona po znajomości, nie mająca tak naprawdę żadnych konkretnych obowiązków i uprawnień w sumie też (w między czasie obniżyli mi pensję, ponieważ zrezygnowałam ze statusu studenta, chociaż dostałam wcześniej wyraźną informację, że "nie będę na tym stratna, będę ich po prostu kosztować więcej jako pracownik", uganiałam się za nimi jakieś dwa miesiące od każdego słysząc co innego. W końcu dyrektor operacyjna powiedziała, w towarzystwie menadżerki, że faktycznie tak nie może być, że wraz ze wzrostem doświadczenia maleje mi pensja i trzeba będzie napisać do księgowej, aby na nowo ją policzyła, z taką samą stawką netto jaką dostawałam wcześniej. Wyszłam z gabinetu usatysfakcjonowana, by następnego dnia usłyszeć od menadżerki, że ma takiej możliwości, będzie tak jak ustalałyśmy przy rozmowie rekrutacyjnej, tj. (usunięte przez administratora)na rękę i tego mam się trzymać, a dyrektor operacyjna nie ma przy tym nic do gadania xD nie liczy się to co było ustalane potem więc w ogóle super, pracownik ma sam się domyślać co jest prawdą a co nie). Za to o dyrektor finansowej to już w ogóle można pisać poematy. To, że traktuje pracowników jak dzieci, to jedno, ale teksty, które padają z jej strony sprawiają, że po prostu ręce opadają. (usunięte przez administratora) Ja natomiast, prosząc o umowę o pracę (przy rekrutacji dostałam informację, że po okresie próbnym jak najbardziej jest taka możliwość) (usunięte przez administratora) Na sam koniec powiedziała, że umowy o pracę nie dostanę i jest otwarta na propozycje. Odparłam, że poproszę umowę zlecenie na 2 miesiące, bo jest okres wakacyjny, dużo urlopów, a później będę się rozglądać za nową pracą. Usłyszałam jeszcze parę gorzkich słów, na które już nic nie odpowiedziałam, po czym wyszłam na przerwę podzielić się telefonicznie tymi rewelacjami z małżonkiem i zapalić (nie dodałam wcześniej, że zabraniali rejestratorom palić, nawet w czasie ich przerwy, bo nie lubią papierosów; nie tyczyło się to jednak ani pracowników biurowych, ani pielęgniarek, ani nawet lekarzy, w tym jednego współwłaściciela, który potrafił palić w fartuchu tuż przy drzwiach wyjściowych i spóźnić się 20 (!) minut na wizytę). Gdy mnie Ewka zobaczyła przez okno, pobiegła w furii do menadżerki i powiedziała, że jej zrobiłam to na złość (xD!), że jestem bezczelna i ona mi nie przedłuży umowy. W ten właśnie sposób w sezonie urlopowym mają o jednego pracownika mniej, co narobiło problemów wszystkim poza nią samą, bo przecież specjalnie zatrudniła osobę by sprzątała po niej (usunięte przez administratora) którego narobiła.