No bullshit • transparency first • unique yourself • innovation is the key • power of relationship
Te 5 haseł to myśli przewodnie jakimi kieruje się firma. Myślę, że odniesienie się do każdego z nich najlepiej odda jaka firma jest na prawdę.
No bullshit - no tu faktycznie tak jest - szkoda, że tylko w momencie jak wygodnie jest „no bullshitowac”. W momencie jak Ty będziesz chciał/chciała posłużyć się tą zasadą - prawdopodobnie nadziejesz się na niezwykle tolerancyjnych leaderów albo zarząd, a jeżeli będziesz niezłomny w stosowaniu tej zasady (oczywiście robiąc to w dobre imię zmian i firmy) to staniesz się problemem, który trzeba rozwiązać. Wszyscy wiemy jak.
Transparency first - to chyba jedno z najbardziej naciąganych hasel w całej firmie. Zacznijmy od „tajnych” podwyżek o których wiedzieli wszyscy, a zarząd udawał, że nic takiego nie miało miejsca. Dalej ładnie brzmiące powody zwolnień ogłaszane na slacku, ktore w rzeczywistości byly pozbyciem się zalegającej komórki w excelu. System awansów czyli pathways? Super wyglądał na stronie i pięknie się sprzedawał jako szkolenia - w praktyce nie działał.
Unique yourself - to też dobre. Jeżeli góra „nie czuła tego” albo „nie zgadzała się” mimo twardych danych jako argumentów - wychodziłeś/wychodziłaś na tarczy. Dobrym przykładem jest różnica zdań jak powinny być robione pewne rzeczy na front-endzie. W jaki sposób obecny leader zespołu IT rozwiązał problem? Zwolnił nie tego kto miał rację, tylko tego kto był niżej w hierarchii. Zresztą temat liderów to zupełnie inna kwestia. Na koniec dnia grają do swojej bramki i trzeba o tym pamiętać. Do tego dochodzi jeszcze kwestia ich „zaangażowania”, które będzie punktem wyjścia dla zarządu (czyt. odpisywanie na slacku 24/7, wtrącanie się praktycznie w każdą inicjatywę w firmie, podważanie kompetencji współpracowników itp).
Innovation is the key - tu bez zmian. System jest stary, niektóre jego części były pisane 8 lat temu. Początkowo ludzie byli kuszeni przepisywaniem całości na nowsze technologie, ale życie zweryfikowało wyobraźnię i zostało im tylko grzebanie w starym kodzie. Z marketingiem było równie kolorowo. Albo trafiło się w gust osoby decyzyjnej - albo mogłeś/mogłaś zapomnieć o realizacji swojego pomysłu. Często były realizowane inicjatywy ww. osoby decyzyjnej, które sama wymyśliła… kilka lat wcześniej w poprzedniej firmie.
Power of relationship - ludzie w tej firmie to jedna z zalet. Idealnie łączą kreatywność, oddanie pracy, zachowując przy tym zdrowy balans - wszystko to przy wzajemnym szacunku. Szkoda tylko, że nadal są w środku jednostki które albo ich nie szanują, albo niedoceniają, albo najzwyczajniej w świecie ich (usunięte przez administratora)
Niestety przewaga minusów nad plusami jest moim zdaniem miażdżąca. Opinie postanowiłam napisać, bo to w jaki sposób TRAFFIT pozycjonuje się w internecie jest mega krzywdzący dla wartościowych ludzi, którzy chcieliby tam pracować.
Oczywiście w firmie jest osoba odpowiedzialna za tego typu problemy, ale gra ona pod dyktando zarządu i nie ma żadnego wpływu na to co się dzieje w firmie. Zresztą - tak jak reszta liderów - dba o swój stołek i udaje, że nic się nie dzieje. Ku chwale kolejnego wpisu na LinkedIn.
Red flagi: bullshit, cukierkowość, system awansów, przestarzały kod, biznes nad wszystkim i wszystkimi, egoistyczni liderzy, zamknięte głowy na pomysły innych, brak zaufania do ludzi z zespołu i ich wiedzy, traktowanie pracowników (niektórych przez niektóre osoby) przedmiotowo, jakby były tylko trybikiem, employer branding nad wszystkim i wszystkimi, brak konkretnej strategii firmy (zmienia się co chwilę)
Na plus: ludzie, kasa