Kandydowałem na stanowisko Frontend Dewelopera w Katowicach. Ostatecznie mnie odrzucili, ale było to jedno z dziwniejszych doświadczeń (negatywnych).
Wpierw dostałem maila, bym wybrał termin rozmowy telefonicznej. Po jego wybraniu, po dwóch dniach dostałem kolejny mail, że wtedy ta osoba jest na urlopie, więc mam wybrać inny. W międzyczasie, wysyłałem kilka maili, bo rzekomo poprzednie nie dochodziły (odpisywałem w wątkach, więc może ktoś tego po prostu nie sprawdzał). Finalnie udało się umówić.
Rozmowa telefoniczna trwała krótko, była o mnie i moich oczekiwaniach.
Po tej rozmowie, dostałem maila z zaproszeniem na kolejny (techniczny) etap, gdzie miałem wskazać godziny mojej dyspozycyjności. Tak więc zrobiłem i kolejne spotkanie zostało potwierdzone.
Po jakimś czasie, przyszła kolejna wiadomość, że z powodu kolizji przesuwają mi termin, i zrobili to automatycznie. Przenieśli mi na taki, który pisałem że mi nie pasuje, jednocześnie nie anulowali poprzedniego. Miałem więc w kalendarzu dwa spotkania :D No ale dobra, przełożyłem inne moje spotkania, bo widząc jak wygląda z nimi komunikacja, dopasowanie innego terminu graniczyłoby z cudem.
Jak wyglądała rozmowa techniczna? Niemniej dziwnie. Prowadziły ją dwie osoby. Najpierw część teoretyczna. Czasem się zdarzało, że padło pytanie o teorie, a potem rekruter mówił że jednak nie muszę odpowiadać. WTF? xD
Część praktyczna była w podobnym tonie. Miałem dwa zadania, które doprowadziłem do końca. Po zrobieniu drugiego, zapadła cisza. Szczerze mówiąc, nie wiedziałem o co chodzi. Chyba nie mieli więcej zadań. Za chwilę jeden z rekruterów dopowiedział, że mogę pytać o cokolwiek. I tak jakoś ten czas minął. Po paru dniach, dostałem automatycznie wygenerowanego maila, że mnie odrzucają. Bez podania powodu.