Dojedziemy cie za Wisle... 04.02.2021 17:24
Kandydat
Mówimy o Chemarcie i właścicielu tej firmy Arturze Lewandowskim?
- Wyraziłem się jasno - sponsor tytularny.
Ale przecież pan Lewandowski obiecał, że do końca będzie się wywiązywał ze zobowiązań.
- Nie czuję się na siłach komentować wypowiedzi, których nie słyszałem. Jestem w stałym kontakcie z członkiem zarządu odpowiedzialnym za sekcję koszykówki męskiej i wiem, że zawodnicy nie mają do dzisiaj zapłaconych pensji za grudzień. Nie ma też środków na organizację meczów. Koszty ostatniego meczu domowego pokryłem ja z prywatnych środków, a ostatni wyjazd był możliwy wyłącznie dzięki żonie trenera, która go sfinansowała. Tak to teraz wygląda w przypadku tej sekcji.
Podobno Artur Lewandowski nie zamierza z panem współpracować. Nie wiemy, co się między wami wydarzyło, ale słyszymy, że jest wam nie po drodze.
- Nie bardzo rozumiem, czego ma to stwierdzenie dotyczyć. Co ja mam wspólnego z tym, że zawodnicy od 10 stycznia nie otrzymali swoich pensji, a osoby prywatne są zmuszone opłacać organizację rozgrywek?
Trzeba tę sytuację rozwiązać, bo przecież drużyna reklamuje tę firmę na koszulkach - więc albo się zacznie wywiązywać ze zobowiązań, albo trzeba znaleźć innego sponsora.
- Liga gra do końca marca, a mamy 4 lutego. Znalezienie z dnia na dzień sponsora dla drużyny znajdującej się w tak trudnym położeniu sportowym, który opłaciłby koszty czterech miesięcy, bo są przecież zaległe pensje z grudnia, a ekwiwalent reklamowy otrzymywałby przez niecałe dwa miesiące, jest praktycznie niemożliwe. Niestety, żeby dograć tę ligę, potrzebna jest kwota pięciocyfrowa.
Której to kwoty TS Wisła nie ma?
- Z tego co wiem, to nie ma.
A czy toczą się jakieś rozmowy z Arturem Lewandowskim?
- Tego nie wiem. Ja nie jestem stroną takich rozmów...
Ale lada moment pan będzie.
- Jeśli będę, to się będziemy zastanawiać. Mamy podpisane memorandum, ale zmiany organizacyjne muszą się zrealizować nie tylko w formie deklaracji. Na razie szukamy jakichś rozwiązań pośrednich mających utrzymać drużynę męskiej koszykówki.
I w tak złej sytuacji jest tylko koszykówka?
- Tak, bo koszykówka zainwestowała w wyższą ligę, która kosztuje kilkaset tysięcy złotych za sezon. Wyliczyliśmy z trenerem, że brakuje około 150 tysięcy. I tu jest poważny problem, polegający na tym, że jeśli koszykarze nie dograją sezonu, to spadną o dwie ligi, co dla tej drużyny ze sportowego punktu widzenia będzie tragedią. To jest największy problem bieżący. Reszta jakoś działa.
W memorandum napisaliście, że wszystkie sekcje będą niezależne finansowo.
- Nasze oświadczenie ma uspokoić wszystkich kibiców sekcji piłkarskiej, którzy się martwią, że nagle, sama mająca kłopoty, sekcja piłki nożnej zacznie ratować inne sekcje. Nie taki jest plan. Wierzymy, że posiadany przez stowarzyszenie majątek, połączony z potencjałem i możliwościami jakie ma spółka akcyjna, wygeneruje na tyle więcej środków, że będzie ich wystarczająco dużo dla sekcji działających w ramach stowarzyszenia, a dodatkowo pojawią się nowe możliwości dla sekcji piłkarskiej. Pierwszy przykład z brzegu - stowarzyszenie nie wybudowało w ubiegłym roku boiska, na które dostało milion złotych dotacji, z powodu braku środków. Spółka akcyjna szuka z kolei miejsca, gdzie mogłaby dla najmłodszych grup takie boisko w okolicy Reymonta wybudować. Gdyby obydwa podmioty działały zgodnie, zapewne boisko byłoby już wybudowane. Takie przykłady można mnożyć, zarówno te krótko-, jak i długoterminowe. Wszystko musi się jednak odbywać na zdrowych zasadach. Ani sekcja piłkarska nie chce nic zabrać innym sekcjom, ani nie planuje ich dotować. Według nas dodatkowe środki można po prostu wygenerować, łącząc potencjał obydwu podmiotów. Stąd pomysł, by kontrolę nad zarządem stowarzyszenia przejęły osoby wskazane przez nas i w ten sposób uzyskać połączenie organizacyjnie. Bo przecież nie będzie połączenia formalnego, spółka akcyjna musi być osobnym bytem, bo takie są przepisy związków piłkarskich.