(usunięte przez administratora) Za pośrednictwem Pana Adriana z biura sprzedaży Wiewiórka Development podpisaliśmy wraz z żoną w połowie lipca umowę rezerwacyjną, na długi czas, do końca września. Umówiliśmy się, że z powodu sytuacji na rynku z Bezpiecznym Kredytem, jeśli kredyt nie zostanie przyznany w terminie, to nie będzie problemu przedłużyć tej umowy. Kilka dni przed 30 września zacząłem kontaktować się z panem Adrianem z pytaniem co dalej? Pan Adrian zbywał mnie tekstem, że porozmawia z szefem na ten temat albo całkowicie ignorował moje telefony oraz mejle. Z konkretną decyzją oddzwonił dopiero 4 października informując, że szef nie zgodził się na przedłużenie umowy, bo za długo to trwa. Żeby było śmieszniej 5 października przyszła decyzja o przyznaniu kredytu. Na tę wiadomość pan Adrian stwierdził, że szef poczuł się przez nas zlekceważony więc mieszkanie zostało już zaoferowane innemu klientowi. Na wszelkie prośby o rozmowę bezpośrednio z przełożonym pan Adrian wykręcał się tym, że szef taką podjął decyzję i nie życzy sobie kontaktu (kto tu kogo lekceważył?). Wiemy jaka jest obecnie na rynku sytuacja. Przez Wiewiórka Development wraz z żoną straciliśmy ponad 2 miesiące czasu, w tym momencie z rynku ubyła masa mieszkań, którymi byliśmy zainteresowani, a ceny poszły mocno do góry. Można więc powiedzieć, że przez tych (usunięte przez administratora) będziemy musieli dołożyć kilkadziesiąt tysięcy do kupna innego mieszkania. O nerwach wynikających z całej sytuacji nie wspomnę.