Pracownik PGF21.03.2020 00:48
Inne
Pozwole sobie zacytowac co ciekawsze fragmenty wypowiedzi Pana Dawida
"Godziny pracy dla umowy zlecenia (stałe) nie istnieją." - to odroznia zlecenie od umowy na stale ...
"Kiedy pracy jest mniej, a zazwyczaj jest umowa zlecenie idzie do domu żeby zapewnić pracę pracownikom na umowę stałą." - polprawda, prawda jest taka ze niektore osoby ze zlecenia by chcialy codziennie wychodzic do domu, ale firma chce zeby byly 8h. Fakt jest taki ze jezeli zamowien jest malo, to staraja sie robic tak zeby 1dnego dnia pan X poszedl do domu po 6h, a drugiego pan Y. Co to samego zwrotu "zazwyczaj jest (malo pracy)"- jest to totalnie falszywe stwierdzenie, wiekszosc ludzi na zleceniu jest codziennie proszona o zostanie 1h dluzej.
"Nie wolno rozmawiać z innymi pracownikami, co jest trudne bo często trzeba pytać o pomoc gdzie co jest. Za byle jakie rozmowy od razu są skargi, nie powiedziane w oczy tylko bezpośrednio do szefowej, za plecami. Wystarczy, że przez kilka sekund pogadacie z kolegą - jak zauważy to ktoś z "kierasów" stojących, gadających całe 24/dobę jest od razu skarga. Szefowa upomni Was następnego dnia, doslownie za nic." - jest roznica pomiedzy rozmawiac z kims PODCZAS wykonywania pracy (chodzisz - zbierasz leki - cos mowisz), a staniem przez 20min pod L16 i rozmowa z pelna gestykulacja bez wykonywania jakiejkolwiek pracy. Tu nie mowie tez ze kierownicy sa w 100% w porzo, kazdy ma jakies swoje odpaly, ale wiem tez jaka jest prawda. Nie dziw sie ze ktos sie zdenerwowal ze "musi" zostawac nadgodzinny, bo Ty akurat olewales prace na maxa.
"Możecie zapieprzać cały dzień, za jedno krzywe spojrzenie nagle już "nie ma dla Was pracy niestety"." - Ciezko nazwa "zapieprzaniem" prace mieszczaca sie ponizej 50% normy, nie mowiac juz o tym, ze ktos CODZINNIE okupowal lazienke po 20-30min do tego stopnia, ze zeby sie zalatwic, trzeba bylo wychodzic do zewnetrzej toalety (do szatni). Nie widze podejscia do zycia pod tytulem "zmachalem sie to posiedze w kiblu 30min" jako zapieprzania, raczej opierniczanie.
"Totalne gównoburze i przyczepianie się o wszystko, nawet o to, że 3 paczki rutinoscorbinu nie są zczepione gumką recepturką. Ogólnie kiedy nie ma pracy patrzą na ręce i słowa doslownie jak maniacy, żeby tylko mieć pretekst do odesłania do domu Z TWOJEJ WINY, nie z ich, żeby nie było, że nie zapewniają pracy (której oczywiście zawsze jest za mało)." - nie wiem nie bylo mnie przy opisanej sytuacji, plotki mowia tylko, ze Pan D sie od rana z wszystkimi klocil. A jak bylo naprawde, nie mam pojecia.
"Ostatnie podsumowujące zdanie? Firma ze starymi ludźmi, ze starymi poglądami, z ludźmi którzy średnio odnajdują się może w dogadywaniu z młodym pokoleniem. Coś jak paczka ziomków po 50tce narzekających na młodzież non stop w autobusie. Tragedia, radzę każdemu odpuścić sobie jeśli macie słabe nerwy. " - tu sie troche zgodze, stara kadra, stare poglady. A jak starzy ludzie to musza narzekac, tez nie chce mi sie tego sluchac. Ale z drugiej strony, jak przychodzi mlodziez z olewczym stosunkiem do pracy, to co sie dziwic. Gdyby do moich obawiazkow nalezalo decydowanie, kto zostanie tam na dluzej, to musze powiedziec @D, ze po 2 dniach bylo widac, ze masz "wywalone jajca" na prace. Ale nie mozna nikogo usuwac tak szybko, moze sie odnajdzie. Ale po tygodniu uslyszalbys - jak w slawnej grze z konsoli nintendo - super mario bross 2 - Sorry mario ale Twoja ksieznicza jest w innym zamku. Oni natomiast dali Ci chyba 2 albo 3 tyg, poczym zmienili Ci godziny pracy, moze mysleli ze pozna pora byla przyczyna Twoich slabych wynikow. Tam Cie trzymali ile? Bo serio nie wiem, ale tez dluzej niz tydzien, ktory bys dostal od mojej osoby.(cos mi sie widaje ze okolo 3 tyg).
Pracownik PGF, nikt z kadry kierowniczej.
Poziom sciemy w Twojej wypowiedzi sprowokowal ten tekst.