Nierealistyczne oczekwiania wzgledem wyników, wyciskanie jak najwiecej z podwładnych, żeby tylko zabłysąć przed swoimi Managerami - takie rzeczy się czesto zdarzają. Hindusi nie sluchają swoich podwładnych, co często szkodzi całemu procesowi. Jako ludzie są raczej spoko, chociaż zdarzają się opętane wariatki, natomiast jako szefowie już raczej nie. Do tego maja wpojoną ogromną jazde na rywalizacje, a nie na współpracę. Osoby na twoim poziomie niechętnie się dzielą swoją wiedzą, jeżeli jesteś Associate i to zdarza się, że inny Hindus Associate potrafi zamiast do Ciebie napisać, że coś nie jest jak być powinno ( nawet najmniejsza bzdura) nie napisze do Ciebie, a do Twojego managera, czyli de facto wyeskaluje Cię za jakąś pierdołę. Przy tym samym potrafi być super miły i koleżeński przez telefon, pytać co u Ciebie itp. Hindusi też wprowadzają tą atmosferę czczenia, strachu i posłuszeństwa wobec swoich przełożonych. Jak do firmy ma przyjechac jakis Senior manager to zaczyna się cyrk, który z perspektywy Polaka wykracza nawet poza ramy groteski. Manager hindus powie Ci na spotkaniu jeden na jeden, ze koledzy z zespolu to Twoi koledzy, ale to też Twoja konkurencja i musisz się stale do nich przyrównywać. Do tego wiele rzeczy jest robione na pokaz, a niema to nic wspolnego z płynnym funkcjonowaniem procesu. Jak to oni mówią - perception is reality - Nieważne jaki jest rozpiernicz na procesie, ważne że na raporcie do Senior BogaManagera jest mało itemów, i dlatego potem są incydenty i kazdy jest zdziwiony, ze przeciez wszystko było porobione. Mi zajeło troche czasu przyzywczajenie sie to tego jak to funkcjonuje i w zasadzie akceptuje to, ale tylko dlatego , ze nie mam zamiaru siedziec w tej firmie wieczności. Jezeli proces nie idzie jak powinien, to zanim naprawde zatrudnia dodatkową osobę to bedą jezdzić na twoich plecach ile sie da, do oporu. Nie dlatego ze sa jakimis wrednymi ludzmi, tylko dlatego, ze tak sa nauczeni i tak ktos innych na ich plecach jezdzil. Dla hindusa zglosic, ze trzeba wiecej osob to osobista porazka. Wiec takie zderzenie z Polskiego myslenia z Hinduskim stwarza napiecie i niezrozumienie. Ale jest to raczej do wytrzymania na krotką metę - na długa moze byc ciezko. Nastepna rzecz to Gs Culture, czyli kultura GS która promuje jakies networkiningi czyli kółka tematyczne dla każdej rasy oprocz oczywiscie dla białych, sa tez dla kobiet ale nie ma dla mezczyzn. W ogole GS to najbardziej seksitowska firma z jaka mialem do czynienia, na kazdym kroku powtarzaja , ze potrzebujemy wiecej kobiet na stanowiskach seniorskich itp. Jest tez promowanie LBGT do tego stopnia ze sa flagi teczowe w niektorych miejscach. Z drugiej strony nawet spoko jest to, że jest duzo spotkani tematycznych, townhallów czy na które zapraszaja ciekawych mówców, a zdarzaja sie mini eventy i to jest fajne. Co do samej pracy to jest od Ciebie wymagane bardzo duzo, czasem nierealistcznie duzo, i obiecywane sa nowe mozliwosci, i zapewnienia ze bedzie sie zadowolonym z podwyżki, pompowane są nadzieje, rownież przez to powtarzanie, ze to elitarna firma. W momencie otrzymywania podwyżek i bonusów człowiek czuje sie jakby dostał butem w ryja. Caly rok opowiadania o tym jaka prestiżową firmą jesteśmy a dostajesz nic, kolega dostał 1,5% podwyżki, dziewczyna która miała ocene oustanding czyli najlepszą jaka mozliwa w awansie na Senior Associate gdzie jestes praktycznie managerem dostaje 900 Brutto, przy awansie. To jest jakiś szok. Ludzie z zewnatrz przychodza dostaja wyzsze stanowiska, wyzsze pensje niz Ci co budowali zespol od podstaw na swojej krwawicy. Powtarzam na krwawicy, bo jak inaczej nazwać pracowanie w tępie, że robisz 5 rzeczy na raz, stukasz w klawiature 10-11 godzin az cie rece bola, a potem dostajesz np 500 zł brutto. A jak juz wejdziesz na drugi prog podatkowy i 32% dochodowego, to juz naprawde kpina. Ta firma rozpala nadzieje i potem gasi je w bardzo brutalnych sposób. Najlepiej robić tam 1.5 roku - max 2.5 i uciekac gdzies dalej, bo to strata czasu i energii. Dla takch akcji ta firma jest dobra bo sie nauczysz, zlapiesz doswiadczenie i mozesz leciec dalej. Ale nic wiecej. Mega ogarnieci pracownicy sa tutaj wystawiani do wiatru. Jezeli jestes osoba ktora ma powiedzmy 5-7 lat doswiadczenia i managerowala gdzies juz zespol i chcesz sie rozwijac dalej, to przygotuj sie ze wpadniesz do GSa i bedziesz robić BAU jak swierzak i bedziesz pod obstrzalem managerow jak jakis absolwent. Ja mam do tego dystans robie swoje, ale to jest masakra co Ci sie tam wyprawia, presja jest na wszystkich, albo sobie z nia radzisz albo nie, a najgorzej jak ktoś jest wolny, to juz od poczatku skazany jest na ostracyzm i bycie gorszym sortem. Zero skrupółow. Jezeli mnie pytacie czy dla mnie warto bylo tu przyjsci, to tak, warto bo naprawde sie sporo nauczylem, ale jak juz masz jakis know-how i ogarniasz conieco to omijaj ta firmę. Ona jest dobra na maks dwa lata, no i ewentualnie dla absolwentow.