Pisze z perspektywy byłego już pracownika na stanowisku ASM. Ogólnie praca, jak każda, ma swoje plusy i minusy. Z plusów na pewno można wymienić elastyczny grafik, ale to jak wszędzie w handlu, dobrze płatne delegacje, szczególnie te z dietą, integracje co roku, różne kursy i szkolenia, które były organizowane dla chętnych i benefity typu opieka medyczna, multisport czy kolonie dla dzieci pracowników. W czasie kiedy pracowałam co jakiś czas były akcje typu pączki na tłusty czwartek, lody w ciepłe dni, torty na różne okazje czy owoce podczas tygodnia witalności, ale słyszałam od koleżanek, które tam nadal pracują, że te akcje praktycznie już nie występują. Jednak ta praca moim zdaniem ma też dużo minusów, które rzutują na moją ogólną ocenę. Po pierwsze szkolenie, które odbywa się poza sklepem docelowym i trwa 8 tygodni. Ja zostałam wysłana ponad 200km od sklepu, w którym miałam pracować, mimo, że były bliższe sklepy szkoleniowe. Sklep na jaki trafiłam był tragiczny pod względem atmosfery. Pomiatanie szkolącymi się ASM przez pracujących tam ASM było na porządku dziennym. Kierowniczka nic sobie z tego nie robiła, a wręcz obgadywała szkolących się przy pracownikach czy audytorach. Z powodu braku pracowników na sklepie nauka była spychana na drugi plan, bo SM uważała szkolących się ASM jako tanią siłę roboczą do rozkładania towaru, bo ich godziny nie wliczały się w Kronosa. Brak możliwości wejścia do biura czy uczenia się z przygotowanych elerningów mocno wpływał na wynik ewaluacji. Z tego co słyszałam na innych sklepach było podobnie. Kolejnym minusem na pewno jest pensja. Nieważne czy sklep dziennie robi 10k, 50k czy 100k, każdy pracownik ma taką samą stawkę. Wyjątkiem są duże miasta, które mają ciut więcej. Brak jakiejkolwiek premii czy prowizji od obrotu, jedyne raz w roku premia świąteczna plus paczki z różnymi rzeczami, ale głównie kurzołapami i rzeczami, które się nie sprzedawały na sklepie. Patrząc na ilość obowiązków i pracy na sklepie wynagrodzenie ewidentnie nie jest adekwatne. Dla mnie dużym minusem było planowanie całego urlopu na początku roku i wywieranie dużego nacisku na wybieranie go w terminie, który się podało. O ile sens planowania długich urlopów w handlu jest jak najbardziej zrozumiały tak planowanie pojedynczych dni jest dla mnie bez sensu. Kolejno ilość obowiązków i wymagań, które narzuca RM. Niektóre pomysły regionalnych były odrealnione, niemożliwe do wykonania przy takim trybie pracy jaki jest w Action, ale winą tego jest brak doświadczenia jako pracownik w jakimkolwiek sklepie i dziwne wyobrażenie o pracy na najniższych szczeblach. Do tego ciągłe zmiany decyzji, np. rano mail o całkowitej przebudowie bulku, popołudniu mail odwołujący maila porannego a kolejnego dnia rano ponownie mail o przebudowie. Następnie podejście do L4. Nieważne czy osoba zgłaszająca absencję ma grypę żołądkową, złamaną nogę czy katar, kierownictwo razem z RM potrafi później bardzo uprzykrzać życie takiemu pracownikowi po powrocie. Kolejno oceny roczne dla wszystkich i półroczne dla kadry kierowniczej. Szukanie czegokolwiek żeby wpisać na minus, bo przecież nie można dać zielonego światełka na wszystkich punktach. Do tego zdarzało się, że oceny pracowników nie miały się nijak do rzeczywistości, ale jak się podpadło SM dostawało się opinię wyssaną z palca z wyliczaniem masy błędów a od tego do zwolnienia już niedaleka droga. Dużym minusem jak dla mnie są wszystkie grupy na watshappie, które trzeba odczytywać cały czas używając swojego prywatnego telefonu. Grupa sklepu, grupa kierownictwa sklepu, grupa regionu, grupa ogólnopolska, grupa transfery. Przy takiej ilości członków w każdej z nich powiadomienia przychodzą co chwile a wyłączenie ich skutkuje później godzinnym odczytywaniem miliona podziękowań za wsparcie czy gratulacji z okazji 2 lat sklepu i szukanie wśród tego wszystkiego istotnych wiadomości. Skoro firma aspiruje do bycia korpo niech da na sklepy telefony, które taką aplikację obsługują a nie telefony stacjonarne, które wiecznie się psują. Ale największym minusem, który przesądził o zakończeniu mojej współpracy z firmą jest kolesiostwo. SM i RM razem z regionalną HR zatrudniają wszystkie swoje koleżanki z poprzednich firm czy rodzinę, nawet bez przeprowadzania jakiejkolwiek rozmowy rekrutacyjnej czy sprawdzania kompetencji. Później wiadomo, znajomi mają przydzielane lżejsze prace, mają ustalane lepsze grafiki i wiele więcej pomyłek im się wybacza. Do tego obgadywanie pracowników, plotkowanie i wieczna spychologia na osoby, które nie szukają przyjaciół w pracy. Reasumując moją przydługą opinie, praca w Action nie jest najgorsza, ale też nie jest najlepsza. Jako praca na zdobycie doświadczenia jest super, bo zakres obowiązków, które spoczywa na pracownikach jest różnorodny, można się wielu rzeczy nauczyć. Niestety, jeżeli nie jest się koleżanką kierownictwa albo nie chce się zostać psiapsi z SM praca jest wyczerpująca psychicznie.