Przebieg rekrutacji
Pierwszy etap - rozmowa z osobą techniczną: rozmowa o doświadczeniu, zainteresowaniach, dlaczego ta a nie inna firma, żadnych pytań, które są zabronione. Ta część procesu rekrutacyjnego przeprowadzona sprawnie. Brak testów wiedzy, brak testów osobowościowych itp. Jedyne co zaskoczyło to strona od której rekrutujący przychodzi i dochodzi do sytuacji, że przedstawia się pierwszy rekrutujący zamiast kandydat (wina rozłożenia lokalu, w którym mieści się firma). Ta część przebiegła sprawnie, miło i profesjonalnie.
Drugi etap - spotkanie z dyrektorem firmy (w innym dniu):
Pierwszy szok: Propozycja umowy dwuczęściowej: część wynagrodzenia "w kopercie pod stołem" (cytat z rozmowy), druga część na UoP.
Drugi szok: pytanie o plany macierzyńskie i wykręcanie się, że pyta o to, bo poprzedni pracownik będący MĘZCZYZNĄ postanowił odejść z firmy, bo mu się nie podobało to co miał robić (czyżby też plany macieżyńskie? Zapytam - jak?). Kupa marudzenia, nieprzygotowanie i widoczna nerwowość.
Pytania
Drugi etap (bardzo trudny):
- pytanie o wynagrodzenie i o zgodę na powyższy sposób łączenia umów (koperta+UoP),
- jakie są plany na najbliższe 5 lat w stosunku do 1 roku,
- pytanie o plany macierzyńskie,
- pytanie "czy ma pan/pani ma jakieś pytania do mnie".
Pierwszy etap (zwyczajna, przyjazna, miła rozmowa):
- wprowadzenie, czym się zajmuje firma,
- pytania o zrealizowane projekty,
- klika pytań o zainteresowania,
- pytania o doświadczenie,
- dlaczego ta a nie inna firma,
- powód zakończenia pracy w poprzedniej firmie,
- czy na pewno chcę programować w C++,
- pytanie "czy ma pan/pani jakieś pytania do mnie",
- rozmowa przypomina prawidłowy dialog.
Brak testów wiedzy i osobowościowych.
Rezultat:
Nie dostałem pracy