Pani i Pan14.08.2025 16:06
Były pracownik
Pracowaliśmy w tej firmie 10 dni. Na etapie rozmów obiecywano wiele, w praktyce zrealizowano niewiele.
Zakwaterowanie miało znajdować się 1,5 km od miejsca pracy, jednak ostatecznie zostaliśmy umieszczeni 20 km dalej, w małym jednoosobowym pokoju, mimo że byliśmy w parze. Zgodziliśmy się na to po uzgodnieniu z panem Robertem rekompensaty – 100 euro na osobę za tydzień.
Niestety ale z agencji nikt o tym nie wie, i Pam Robert musi nam dać z własnej kieszeni, niestety póki co jesteście zbywani cały czas. Ale do czasu.
Po dziesięciu dniach otrzymaliśmy telefon z informacją, że mamy oddać chipy i nie wracać do pracy. Oficjalny powód: moja nieobecność poprzedniego dnia. Tymczasem o chorobie (silne bóle jajnika) poinformowałam pana Roberta 2 godziny przed pracą, co mogę udowodnić. Informacja ta nie została przekazana dalej, a pan Robert twierdził, że zrobił to na grupie – co jest nieprawdą, na co mamy też silne dowody.
W mailu o zwolnieniu pojawiły się też inne zarzuty:
• Rzekome uszkodzenie maszyny – w rzeczywistości maszyna uległa awarii sama. Mój partner próbował pomóc, wzywając mechanika. Mechanik nie potrafił jej naprawić dodatkowo zapytał partnera czy ma narzędzia do naprawy… chore. a ostatecznie kierowniczka zdecydowała, że produkcję będzie liczyć ręcznie.
• Zbyt częste przerwy na papierosa – w ciągu 9 godzin pracy, poza przerwami 15-minutowymi, wychodziliśmy maksymalnie 4 razy po 3–4 minuty, co jest standardem w wielu miejscach pracy.
• Brak zaufania i “ciągłe poprawianie” – już pierwszego dnia, przy klejeniu naklejek, pracownik zerwał moją poprawnie naklejoną etykietę, poklepał mnie po plecach i pokazał że nie jest naklejona..
dodał że mam się skupić i robić to dokładnie.
Było to poniżające i nieuzasadnione.
Naszym zdaniem firma działa w sposób nieprofesjonalny, a pan Robert przyczynia się do niepotrzebnych konfliktów i niesprawiedliwych zwolnień. Brak rzetelnej komunikacji i uczciwości.
Za zwolenienie Nas, żądają od nas jeszcze po 120 euro na głowę. Za zwolnienie.
Pam Robert winny jest 1500 euro za fuchę jaką przydzielił pracownikowi na weekendy (znajomemu) - czyli meblowanie składanie rzeczy itd w nowych mieszkaniach. Pracownik płacił za wszystko z własnej kieszeni a od 2,5 miesiąca czeka na przelew od niego. Do dnia dzisiejszego nadal tego nie zrobił.
Nie polecamy pracy w tej firmie.