Bardzo przepraszam, dla sprostowania. Szef jest człowiekiem bardzo pracowitym i sam staje na wszystkich możliwych i potrzebnych stanowiskach pomimo przesuniętego kręgu w kręgosłupie. Wstaje o 3 rano i pracuje do późnych godzin wieczornych. Szefowa również bardzo ciężko pracuje pracując na piekarni i w swojej firmie F.H.Kier, do tego jest to osoba z chorobą wieńcową, która po prostu ze zmęczenia nie wyrabia nerwowo. Przez kilka ładnych lat pracy w tej firmie mogę powiedzieć tylko tyle, że z powodów kłopotów finansowych związanych z przebudową zakładu, zarobki nie są duże, ale pracownicy nakradli tyle że każdy drugą wypłatę połapał. Co do syna, radze nie oceniać człowieka którego się nie zna. Wypowiadają się tutaj ludzie, którzy z dnia na dzień porzucili stanowisko pracy, a ten "niedorozwój" syn za takich ludzi stawał do pracy. nieraz pracując na trzy stanowiska. Owszem dla śmierdzących leni nie ma tutaj miejsca. Syn odszedł właśnie przez to że tak wielką niechęć jaką mieli do niego pracownicy opuścił zakład by leczyć nerwicę. Dla ludzi chcących się uczyć jest to świetne miejsce dla leni złe. A co do zarobków to w zależności od stanowiska. Umowy mają wszyscy którzy chcą i niechcą umowy są podpisywane.