Witam. W salonie JLD pracuje od rok a wcześniej pracowałam w salonie LL (te same zasady i procedury tylko tańsze kosmetyki i niższe ceny).
Jak wiadomo w każdej pracy są plusy i minusy.
- Największym plusem pracy w sieci JLD jest bardzo duża baza stałych klientów którzy często przychodzą do nas zwłaszcza ze względu na nasz Hiper Service.
-Dodatkowo produkty JLD (mam na myśli kosmetyki JLD) są bardzo dobrej jakości... Na przykład seria Liss, jeśli jest odpowiednio wykonana, jest dużo lepsza niż seria discipline z Kerastase.
- odnosząc się do poprzednich wpisów na temat kuracji i rytuałów... To wcale nie prawda, że nie działają... Jeśli się robi wszystko zgodnie z procedurami, to znaczy: nie wali nie wiadomo ile maski od nasady albo olejku, nie zmienia się czasu działania, nie używa dziesięciu pompek szamponu na klienta i dobrze spłukuje preparaty, które są przeznaczone do płukania to nie ma bata, żeby rytuał albo kuracja nie pomogła... Ci którzy uważają że jest i naszej to z nich tacy fryzjerzy ze szkoda gadać...
- W większości salonów panuje miła atmosfera niemalże rodzinna... Osobiście pracuje w takim, że klienci sami widzą jak jest u nas fajnie... Tak samo tutaj chce się odnieść do poprzednich wypowiedzi. W salonach są menadżerowie. Zazwyczaj są to odpowiednie osoby na swoich stanowiskach... Ja osobiście mam super menadżerkę i nie wyobrażam sobie już pracy z żadną inną. Odnośnie wykonywania poleceń i pracowania na jej premie, to nie jest to tak, jak się wydaje... Pracujesz sam na siebie... Im większy masz obrót tym większa twoja wypłata... Menadżer ma premie tylko od zrealizowanego planu... Poza tym plan trzeba robić bo od niego nie zależy tylko to, czy menadżer będzie miał premie czy nie. Plan jest po to, żeby salon na siebie zarobił, bo oprócz pensji które trzeba zapłacić pracownikom są również rachunki do zapłacenia, czynsz od wynajmu lokalu, ZUSy i inne składki które trzeba opłacić pracownikom na umowę o pracę. To nie jest takie proste jak się wydaje, a polecenia menadżera wykonywać trzeba ponieważ to on ponosi odpowiedzialność za salon i to co się w nim dzieje, wiec nie ma co stękać jakie to jest straszne.
- Zarobki są dużym plusem ponieważ jak jesteś na działalności i dobrze pracujesz wyciągasz ok 5-6 tysięcy nawet w słabym miesiącu... Ale jak pracujesz, a nie przychodzisz sobie zęby posiedzieć i poudawać ze pracujesz... Ja osobiście mam działalność i nie wydaje mi się żeby było mi to jakoś narzucone... Wiadomo że na działalności zarabia się więcej.
Jeśli chodzi o minusy to jest nim przede wszystkim to ,że rozlicza się nas fryzjerów z rzeczy na które nie zawsze mamy wpływ np. Parametry.... Często jest tak, że klient nie bierze kuracji czy kosmetyku nie dlatego, że jej nie chce lub nie potrzebuje, tylko dlatego, że go po prostu nie stać. Dodatkowo nie podobają mi się farby na jakich pracujemy. Loreal sam w sobie jest dobrą firmą, ale nie kryje siwych włosów... Sami trenerzy na szkoleniach mówią ze Majirel pokrywa DO 100% a nie 100% siwych. Drażni mnie również to (ponieważ pracuje w salonie z gabinetem kosmetycznym), że fryzjerzy mają opowiadać klientom o tym jaki fajny mamy gabinet, super zabiegi i w ogóle, a kosmetyczka siedzi sobie na zapleczu i jej to w ogóle nie obchodzi. Wydaje mi się że to wszystko. Gdyby te farby były lepsze to cała resztę dałoby się przeżyć.
Ogólnie jestem zadowolona i polecam prace z nami :)