Absolutnie NIE POLECAM! Miałem nieprzyjemność pracować w tym ANTYLUDZKIM KOŁCHOZIE we Wrocławiu na ul. Granicznej (graniczna bo to chyba granica cywilizacji). Zaiste ciężko opisać to co się tam wyprawia. Pracowałem na stanowisku młodszego serwisanta. Chaos, rozpierdziel, kołchoz, brak stanowisk pracy, brak narzędzi, brak sprzętu, brak dosłownie wszystkiego od obuwia, odzieży roboczej po trytytki, gumki recepturki, myszki komputerowe no NIC tam nie ma po prostu! jedyne co jest to drakońskie, ANTYLUDZKIE wymagania i ciśnięcie na TARGET. Już na wstępie, na wejściu wiedzieliśmy z kolegą, że coś jest nie tak - zatrudniliśmy się jako serwisanci do komputerów natomiast naszym oczom ukazała się WIELKA przemysłowa hala z ciasno upchanymi stanowiskami niedożywionych polskich CHINOLI którzy w pocie czoła zapieprzali jak małe robociki. Okazało się, że w tym GUŁAGU obowiązuje TARGET - czyli nic innego jak komunistyczne NORMY do wyrobienia, jak w komunistycznych fabrykach Kim Dzong Una. Dali nas do działu sieciowego, mimo naszego tłumaczenia, że nie ubiegaliśmy się o to stanowisko i akurat z sieci to my jesteśmy kiepscy. Posadzili nas (ciężko było nawet fotele znaleźć) i kazano "robić routery". Musieliśmy "naprawiać" (bardziej sprawdzać, diagnozować, oceniać, czyścić, kompletować etc.) po 19 routerów dziennie gdzie oczywiście nie byliśmy w stanie przez cały dzień tyle zrobić. Nasz max to 15 dziennie i to bez wychodzenia do toalety, praktycznie bez przerw, bez zbędnych rozmów tylko ciągły zapierdol w pocie czoła... Oczywiście nie było żadnego szkolenia, jeden wielki chaos, nic nie ma, nikt nic nie wie, wszyscy wszystko zwalają na drugiego, kierownicy nic nie wiedzą, krzyczą tylko co chwilę, że TARGET jest najważniejszy i TARGET ma być wyrobiony za wszelką cenę! Przed wejściem stoi bramka z ochroną która SKANUJE cię ciągle bo jesteś potencjalnym (usunięte przez administratora) który zaraz coś wyniesie (chyba router w bucie). Nie można wnosić telefonów, metalowych elementów, picia, jedzenia, elektroniki, jest się odciętym cały dzień od świata, raz na jakiś czas ochrona każe zdejmować buty (!!!) i zagląda do środka :D Mi pan zabawny ochroniarz KAZAŁ zmienić garderobę ponieważ w jego robolskim mniemaniu mój przyodziewek zawierał zbyt dużą ilość metalowych zamków co mu nie odpowiadało :D oczywiście kazałem mu (usunięte przez administratora) do diabła za co się obraził, coś tam krzyczał, że zadzwoni gdzie trzeba i nas zwolnią :D nie można było opuszczać stanowiska, nie można rozmawiać, nie można używać internetu, nie można słuchać muzyki, jest się traktowanym jak chiński (polski) niewolnik który ma (usunięte przez administratora) i nie zadawać żadnych pytań, nie ma się żadnych praw.
Przerwy jest dwa razy po 15 minut gdzie ochrona na bramce zajmuje 2 minuty, potem szybki bieg do szatni, wyciągnięcie rzeczy z szafki pracowniczej i szybki bieg na stołówkę kolejne 3 minuty a więc mamy 10 minut na jedzenie gdzie przez ten czas jestem w stanie zjeść jedną kanapkę i wypić pół herbaty... Nie muszę chyba mówić, że wystarczy minuta spóźnienia z przerwy by mieć przesrane?
Sklepów nie ma w tej okolicy żadnych, bufetu żadnego, zresztą i tak wychodzić nie można więc to bez znaczenia...
Na hali jest jedna śmierdząca toaleta. Nie jest sprzątana albowiem "pracodawca" w ramach oszczędności stwierdził, że nie będzie wynajmował serwisu sprzątającego - zajmować się tym mieli pracownicy :D
Pracuje się na dwie zmiany - godz 6 oraz 22. Dodam, że w pracy trzeba być co do minuty - każda minuta spóźnienia jest srogo rozliczana przez pracodawcę. Cóż, masz daleko? Musisz wstawać o 4? Wystarczą ok. dwa spóźnienia po 5 minut i OUT, GAME OVER koniec pracy, jesteś zwolniony :)
Pracowałem tam dwa miesiące - przez ten czas ciągła rotacja, ciągłe zwolnienia, ciągłe zatrudnianie nowych ludzi, już im się kończyli technicy w całym Wrocławiu to zaczęli zatrudniać ukraińców :D
Jedną osobę zwolnili ponieważ została porażona prądem, jedną zwolnili ponieważ została poparzona (osoby te nie miały żadnych szkoleń ani uprawnień i powinny w trybie natychmiastowym założyć im sprawę w sądzie). Miałem tam 2 kolegów + ja - wszystkim nam nie przedłużyli umowy :D
Dla nas nie ma wielkiej straty - jesteśmy pracownikami biurowymi, na co dzień pracujemy przy komputerach m.in. w firmach takich jak IBM, Kantar Media, Nokia. Byliśmy tam w przerwie "pomiędzy" jedną pracą a drugą (mowa o takich prawdziwych, poważnych pracach). Poszliśmy tam by zobaczyć jak tam jest, jakie są warunki, by dać im szansę. To co zobaczyliśmy nas przeraziło bo to zwykły ANTYLUDZKI typowy KOŁCHOŹNICZY MORDOR dla jakichś desperatów, którzy bardzo potrzebują pracy bo mają jakieś gówniaki na utrzymaniu czy coś nie wiem. Mi nie przedłużono umowy - oficjalny powód - zbyt dużo L4 - i tu najlepsze - nie było mnie AŻ 4 DNI! Mam pewne schorzenie o którym na wstępie poinformowałem pracodawcę już