Mili forumowicze! - wszyscy potencjalni i niedoszli pracownicy H-L. Czy Wy umiecie czytać ze zrozumieniem i wyciągać wnioski z tego co czytacie? Zbierzcie do kupy te wszystkie "niby" pozytywne opinie o H-L na różnych forach i się im przyjrzyjcie!
99% opinii to negatywy a z pozostałej części (1%!) również 99% tych pozytywów jakoś dziwnie do siebie podobne, gramatyka jakaś "nie polska" tylko loginy się zmieniają. Czy nic to Wam nie mówi? To opinie pisane przez boty - tak!!! - boty!
Może gdzieś w Polsce jakiś wyjątek się trafi, co mu nie przeszkadza gęsta atmosfera, totalna psychoza, marny zarobek i wybujałe wymagania.
Przejedź się pod HASCO we Wrocławiu, nie musisz wchodzić na teren firmy, popatrz na honorowe miejsce parkingowe pod głównym wejściem (Porsche, Leksus i BMW X7).
Jak się zatrudnisz to na utrzymanie tych aut będziesz musiał(a) pracować (i nie tylko!) - pozostałe auta na parkingu to albo służbowe albo prywatne kadry kierowniczej lub gości specjalnych, bo nie każdy może zaparkować.
Pytasz a gdzie samochody zwykłych pracowników-roboli? Ha, ha, ha - dobre pytanie!
Hołota nie będzie brudzić firmowego parkingu przed dyrekcją i smrodzić powietrze przed oknem „ojca prezesa” - ma na to miejsce kilometr dalej – na końcu ul. Lekarskiej (a jakże, z buta musi hołota z tego parkingu zapierd...) Ci mniej pokorni parkują gdzie się da, wokół firmy - np. na lokalnie tak zwanej „łączce” (bagienku jak deszcz ją okrasi). Dyrektor pan K. oczywiście dwoi się i troi by parkującym życie umilić wprowadzając co rusz to zmyślne dziury i pułapki, parkany, znaki drogowe i.t.p i tak trwa zabawa w kotka i myszkę.
Robole mają przychodzić pieszo do pracy lub komunikacją zbiorową!
Pozytywy? Są - a jakże, pensja pewna (nie ważne że mało) i zawsze (no prawie) na czas, no i umowa o pracę stała (na początek na czas określony 1 albo 2, potem już na stałe).
Negatywy? Ooooooo! Tak wiele, że nie sposób je wszystkie wymienić. Wystarczy, że powiem ogólnie – wszystkie wyżej posty to prawda bez względu na "stołek" i dział a jak sobie przypomnisz swój najgorszy koszmar senny, to to jest hascowa rzeczywistość. Rotacja pracowników niesamowita, przez co park maszynowy w zastraszającym tempie niszczeje - fachowców i wyszkolonych pracowników ma się za nic!
Wynagrodzenie? Na dzień dobry na stanowisku - przepraszam za określenie - sprzątaczki (pracownik gospodarczy) lub inne w hierarchii najniższe dostaniesz niewiele więcej niż najniższa krajowa. Dalej wcale niewiele lepiej - 2 / 2,5 tysiąca np. mechanik, elektryk, operator. Specjaliści wysokiej klasy – żenada! - 3 / 3,5 tysiąca na rękę (jak się uda!). Premia 20% uznaniowa - czyli najczęściej UZNAĆ trzeba, że jak się nie podliżesz kierownikowi albo nie zabłyśniesz czymś szczególnym to możesz o niej zapomnieć - zawsze znajdą "młotek" by ci wybić z głowy tą premię. Co chwilę zmieniają zasady gry – to się fachowo nazywa Instrukcje i Procedury – by się nie zdążyć do nich przyzwyczaić i dać się na czymś złapać. Permanentna inwigilacja. W bardzo wielu miejscach na terenie firmy kamery, ograniczone przemieszczanie się po działach (system kontroli dostępu na karty – jeszcze to można zrozumieć) i do tego skrupulatne aż do przesady rozliczanie z czasu pracy...i.t.p., i.t.d.
Szkolenia? Tak - stanowiskowe - BHP, higiena, Ppoż., i takie inne dyrdymały. Za 15 lat pracy w firmie tylko 2 razy byłem na zewnętrznym szkoleniu, które i tak mi nic nie dały a zdobyta wiedza i doświadczenie mogę sobie włożyć w ….
Pakiet socjalny? Ośrodek wczasowo - kolonijny z czasów komuny nad morzem w Dźwirzynie - czas się tam zatrzymał na latach 80-tych.
Chcesz jechać gdzie indziej? Nikt Ci nie broni - zapłać sam(a) i jedź gdzie chcesz. Do tego dwa razy w roku imprezy typu "karnawał" i "majówka" ale oczywiście tylko dla pracowników - rodziny to OBCY, "PERSONA NON GRATA”. No i jeszcze na otarcie łez dofinansowanie do karty MULTISPORT (chociaż tutaj młodzież może sobie poszaleć).
Podwyżki? Tak jak już tu ktoś pisał – raz na 5 lat jak się załapiesz i nie licz na wiele – nie wiem czy wystarczy na pokrycie inflacji.
Przeszeregowania? Tylko w dół!
Awanse? A co to takiego, bo w Hasco przez 15 lat nie słyszałem o czymś takim?
Finansowanie nauki, studiów? Owszem - ale też nie za darmo (kontrakt) - cyrograf trzeba podpisać i haracz odpracować i nie łudź się, że złapałaś(eś) Pana Boga za nogi – bo teraz będziesz „tańczyć jak Oni Ci zagrają”.
Dziękuję, sam sobie zapłacę - bez ich łaski i haraczu.
Umiesz się ślizgać po czyichś plecach, włazić komu się da bez mydła do du.., gnoić wszystkich kogo tylko można? No to droga wolna i drzwi do HASCO-LEK przed Tobą otwarte.
Jeśli nic z tych rzeczy nie umiesz to poczytaj "bajkę o mrówce" a wnet zrozumiesz o co chodzi w Hasco.
Ja nie mam nic przeciwko temu, by właściciel H-L pan H. jeźd