witam,.....od razu przepraszam za poniższą elaborkę, ale może przyda się zarówno kandydatom, jak i rekruterom :)
na wstępie zaznaczam, że nie pracowałem w E-service, a jedynie brałem udział w procesie rekrutacyjnym do działu sprzedaży. Proces rekrutacji, który ma obecnie miejsce na terenie niemal całej Polski jest spowodowany masowym przejściem całych oddziałów regionalnych do konkurencji....Pomorze, Śląsk i Dolny Śląsk....odeszli wszyscy, a pocieszne stwierdzenie Whoknows'a, że "Po prostu byli za słabi na pracę u lidera rynku, musieli odejść".........chyba nikogo do końca nie przekonuje?? :).....pewnie pracownicy, którzy masowo się na taki krok zdecydowali wiedzą więcej, a że przeszli do konkurencji świadczy jedynie o tym, że nie branża jest temu winna.
Rekrutacja była dwuetapowa: pierwszy etap w regionie charakteryzował się dużym chaosem i masowym-niemal industrialnym przebiegiem, spotkania trwały po 30 min. i ograniczały się do autoprezentacji oraz wątku "sprzedażowego".... na pytania II-giej strony nie było czasu, bo już kolejna osoba czekała za drzwiami :)..... po takim spotkaniu odczucia, co do jego formuły były mieszane i wzbudzały szereg wątpliwości, ale w moim przypadku postanowiłem wziąć udział w kolejnym etapie i pojechać na spotkanie do centrali firmy w Wa-wie; drugi etap....w teorii finalny miał się odbyć z dwoma przedstawicielami firmy.....spotkanie z dyrektorem regionalnym i później z szefową sprzedaży. Faktycznie doszło do spotkania tylko z dyrektorem regionalnym 1,5h, całość spotkania była bardzo jednostronna i ograniczyła się do badania potencjału i umiejętności sprzedażowych kandydata (instrumentarium +2 scenki sprzedażowe) w nieciekawej, bardzo przedmiotowej i niepartnerskiej formule........po nim sądzę, że FIRMA POSZUKUJE AKWIZYTORÓW-KOMIWOJAŻERÓW o godności i umyśle schowanych na potrzeby funkcji w lodówce lub szafie :/............tu nie chciałbym urazić aktualnych i przyszłych pracowników!!
Konkretnie zabrakło mi w całości procesu informacji t.j. jakiejkolwiek wzmianki nt firmy....oczywiście można powiedzieć, że kandydujący powinni doskonale wiedzieć gdzie aplikują, ale kultura spotkań, szczególnie rekrutacyjnych wymaga choćby krótkiej info od siebie :)....tego co ona sobą reprezentuje?czym się wyróżnia na tle konkurencji?co oferuje kandydatom?....żadnych dosłownie informacji na temat struktury, zasad funkcjonowania pionu sprzedaży....planów, metod, struktury zarobków, narzędzi, wsparcia, możliwości rozwoju-ścieżki kariery, itp.....dosłownie "0"......i oby ten dysonans dostarczanych informacji kandydatom nie okazał się stanem faktycznym tego co firma sobą reprezentuje....a był jednie niedoszacowaniem czasowym i kamuflażem przekazywania informacji :)
Osobiście uważam, że firma nie "odrabia lekcji"nie szanując totalnie potencjału ludzkiego, który posiada (masowy eksodus do konkurencji i stała rotacja) i tego przyszłego.....traktując go przedmiotowo, jako jedynie "ręce do roboty", a wszelkie próby rozsądnego myślenia traktuje jako niepotrzebne i/lub zagrożenie.......zabrakło też obiecanej informacji zwrotnej co do rezultatu rekrutacji, co świadczy o braku profesjonalizmu i poszanowania drugiej strony.
Reasumując, choć chciałbym się mylić w tym zakresie.....myślę, że ta firma to symbioza dwóch patologicznych organizacji.....polskiego PKO BP, patrz komunistycznego betonu i amerykańskiego EVO Payments Inc, patrz Amway do kwadratu :)
Pewnie przeciwnicy tej tezy powiedzą, że kieruje mną frustracja i rozgoryczenie po fiasku rekrutacyjnym, ale przyznam szczerze, że jedynie czego żałuję, to to, że pomimo sprzecznych sygnałów po I-szym etapie pojechałem na drugi, i tego, że w trakcie II-giego etapu nie wyszedłem z niego, jak zrobiłaby większość znanych mi, szanujących się ludzi pracujących w sprzedaży.