Nie polecam firmy mimo dwóch awansów które tak na prawdę tylko wykończyły mnie psychicznie i fizycznie... ciągłe pretensje firmy o wszystko, sklep na tip top, niestety salon położony w centrum handlowym w którym nic się nie dzieje... w mieście w którym ludzie nie zarabiaja fortuny i nie stać ich na drogie ciuchy, które tak na prawde są made in china i można część kolekcji kupić z markecie chińskim położonym po drugiej stonie galerii.... żenada, a jednak prawda... w markecie chińskim sweterek na 59 zł, w salonie MONNARI ten sam za 219 zł :D więc gdzie lepiej iść na zakupy?? Cena towarów nie adekwatna do jakości towarów... Ale? Ciągłe telefony z groźbami... dlaczego są wejścia ludzi, a nie ma sprzedaży... Bo klient podchodzi do pierwszej gondoli, spogląda na metke i wychodzi... dlaczego? bo cena jest przerażająca... Może niech ktoś z firmy siądzie sobie na paru salonach i zobaczy faktyczną reakcje ludzi na ceny i jakość towaru... pierwsza gondola i strzała z salonu bo przerażenie w oczach... na to nikt nie patrzy... byle by tylko besztać pozostałych... to "tym na górze" się chyba bardzo podoba... Kolejna rzecz... plakaty, plakaciki, zawieszki na wieszaki z ceną... żenada... salon wygląda jak jedna, wielka makulaturnia... nic poza tym... jeżeli firma myśli że spadające z wieszaków daremne karteczki przyciągną klienta to się bardzo myli... Takie zawieszki to oczywiście tylko w MONNARI :D Jeżeli chodzi o rzemetkowywanie salonu to jest to kolejny problem... można przemetkować salon raz na miesiąc czy coś w tym stylu, ale dwa razy w tym samym tygodniu to jest lekka przesada... Gdzie w tym momencie obsługa klienta skoro trzeba jak najszybciej przemetkować cały salon... teraz zaczęli wprowadzać metkowanie przed lub po pracy... a co pracownicy to jakieś roboty żeby po pracy lub przed pracą siedzieć w pracy i spędzać po 16 godzin dziennie w pracy? Bądzmy ludzmi i zaprosmy panie z biura do pomocy lub pana prezesa... Może wtedy docenili by faktyczną pracę na sklepie... a jeżeli chodzi o klipsy któe posiada MONNARI to kolejna tragedia... szpilki niszczą ubrania doszczętnie... na to nikt w ogóle nie patrzy chyba... a stare spleśniałe kolekcje? WSTYD TOTALNY... to załoga salonu musi świecić potem oczali przed klientem... Faktem jest, że salony są poukładane kolorystycznie, kolekcjami itd... wygląda to estetycznie... jednak klientki kręcą nosem że spodnie nie sa przy spodniach, T-shirty przy t-shirtach... Jest to bardzo utrudnienie dla klienta, a jak już ktoś wejdzie to przeważnie nie chce pomocy tylko próbuje sam sobie poszukać odpowiedniej rzeczy... MONNARI zatrudniajać swoich pracowników zapewniało o pracy po 12 godzin, gdzie każdemu się to podoba ponieważ ma na drugi dzien wolne. Fajny system pracy, jednak teraz... próbują zmienić system pracy na 8 godzinny co juz nie kazdemu się podoba... w czym ma to pomóc? w sprzedaży? wątpię bo z tym nie ma nic wspolnego... Ktoś wspomniał o tym że nie można sobie nawet usiąść jak nikogo nie ma... to jest fakt... trzeba stać jak drągi nawet jeżeli na galerii nie ma żywej duszy... dlaczego? bo ktoś z firmy w każdej chwili może przyjść na kontrol... Pozdrawiam tych którzy w tej firmie siedzą na stołkach i grzeją tyłki w biurze... dlaczego o tym wspomniałam... poieważ w salonie klimatyzacja powinna być ustawiona cały czas na 19 stopni... przy kafelkach i bardzo otwartej przestrzeni nawet latem jest bardzo zimno, a sweterka na góre pieknych tunik nie można założyć... Na dzień dzisiejszy na szczęscie już nie pracuje w tej firmie i nie polecam... Pozdrawiam