Pracuję w tej firmie już prawie rok. Na chwilę obecną istnieją dwie strefy - stara część (niezmechanizowana, wiele procesów tam to czysta prowizorka), oraz nowa, zmechanizowana i zautomatyzowana, oddana do użytku w maju 2021 roku część. Przerobiłem prawie wszystkie procesy na starej operacji, byłem uczestnikiem teśtow UAT (testów automatyki, zanim została uruchomiona), oraz przerobiłem prawie wszystkie procesy na nowej operacji.
Opiszę wiéc po kolei jak wyglądała, a jak wygląda tutaj praca. Jeśli chodzi o pracę na starej strefie (która de facto jest z tygodnia na tydzień coraz bardziej likwidowana, więc nowi pracownicy się tam już nie dostaną), była ona w porządku. Bez stresu, luźne podejście, jeśli normę wykonywałeś, nikt nie miał do ciebie pretensji. Nawet jeśli było się lekko w tyle z normą, nie uznałem z tego powodu zniewagi praktycznie nigdy (wiadomo, zdarzają się wyjatki. Szczegółnie że strony osób,.które liderami nie były, ale widać u nich było zapędy liderskie wynikające z manii kontrolowania) Procesy są na tyle latwe, że byle pracownik jest w stanie po 2 dniach na danym procesie przeszkolić innego pracownika. Ludzie o różnych osobowościach , więc nikt nie powinien się czuć tutaj osamotniony. Szczególnie na strefie przyjęć. Bardzo sympatyczni ludzie. Ogromnym minusem było natomiast stanie w kolejkach do wykrywaczy metali przy wychodzeniu z pracy. W szczytowym momencie ostatnia osobą wychodziła 25 minut po zakończeniu zmiany, brak możliwości wnoszenia jakichkolwiek urządzeń elektronicznych na magazyn (oficjalny powód - towar taki jest czasami ulokowany w lokalizacjach po magazynie), monotonia pracy (jak to praca magazynowa. Niektórym to odpowiada, mnie to bardzo męczy). Generalnie na starej strefie było znosnie, a nawet nieźle.
Testy UAT. Ten temat dotyczy niewielu osób. Generalnie była to współpraca kierownictwa, liderów, trenerów, techników, informatyków oraz zwykłych pracowników. Generalnie organizacja tych testów wolała o pomstę do nieba. Kierownictwo zamiast zorganizować pracę tak, aby kazdy dostawał sensowna pracę, to w systemie pracy 8-16, często przychodząc o 8 nie mieliśmy od samego rana do roboty zupełnie nic. Praca pojawiała się o 12 i nabierała szybkiego tempa około godziny 15, gdzie potem pani w różowej kamizelce o imieniu zaczynającym się na literę J, zmuszała nas do zostawania na nadgodziny i nie uznawała odpowiedzi "nie" jako argument podając, że nigdy nie odmówiła nam urlopu oraz bardzo o nas dba, więc powinniśmy się jej odwdzięczyć (jeśli za dbanie uznaje traktowanie pracownika jak popychadło, to żyje chyba w innej rzeczywistości. Absurdalne zadania, demontowanie pracy w którą całym zespołem włożyliśmy sporo zaangażowania tylko z powodu miernego przepływu informacji, ciągły stres. No generalnie oceniam ten okres jako mój najgorszy w tej firmie. 2 tygodnie dochodziłem do siebie psychicznie po pójściu na zwolnienie lekarskie.
Teraz najlepsza część, czyli praca na zautomatyzowanej strefie. W ógolnym.zamyśle automatyka ma zmniejszać ilość wykonywanej przez człowieka pracy. Nic bardziej mylnego. Praca jest mniej efektywna i mniej komfortowa, oraz często praca stoi przez awarie jlub aktualizację jednego z procesów na drugim końcu magazynu. Na strefach panuje chaos, dezorganizacja oraz zero przepływu informacji. Nikt nic nie wie. Poprosisz kogoś z liderów o informacje lub pomoc. Jedyne co uzyskasz, to wzrok wymijajacy.sie.od odpowiedzi. Ale doskonale to rozumiem. Liderzy są świeżo zatrudnieni. Widać po nich, że się starają, chcą dla nas być w porządku. Ale co ci taki lider może ponoć, skoro nie został z niczego przeszkolony? Podobnie jak my,, ludzie którzy zostali wrzuceni na nowy proces, musieliśmy sami wszystko ogarniać. Nikt nam nie pokazał co mamy robić. Radźcie sobie jakoś. Pracownicy ze starej strefy, tacy jak ja,
Jedynbylii sobie w stanie poradzić. Ale to jest tylko wierzchołek całego chaosu jaki tam panuje. Liderzy, początkowo będący dla nas naprawdę w porządku, po zrzucenia na nich worka z gruzem opierdzielu kilka razy na dzień, oraz notki służbowej średnio raz na tydzień za to, że nie umieją zrobić czegoś, z czego nie zostałi przeszkoleni oraz notki służbowej średnio raz na tydzień, stawali się z dnia na dzień coraz bardziej sfrustrowani. W ciągu miesiąca zwolniło się około 4 liderów. Praca robi się z dnia na dzień coraz mniej przyjemna, komplikacja i narastanie problemów.nie zwalnia. A zarząd Smyka nie.ma nawet odwagi podejść do pracownika zwrócić mu uwagi albo zapytać w czym leży problem, tylko od razu idzie z żalem do lidera że co to ma być za zachowanie pracownika. Pracy często brakuje, bo ludzie są przypisani.na stałe do procesów w przeciwieństwie do elastyczności przerzucania pracownika z jednego procesu do drugiego na starej strefie w zależności gdzie jest wiecie pracy.
Tyle w temacie ode mnie. Generalnie nie szanuje obecnego zarządu. I nie ja jeden. Zamiast próbować naprawić przyczynę, zmieniają skutek i są zadowoleni bo widzę nagły efekt. Pytanie - co potem?