Krytycznym okiem27.05.2017 11:14
Inne
Odbywałam praktykę w tej firmie. Ewidentnie coś jest nie tak.
Nie jestem w stanie stwierdzić, jak faktycznie wyglądał stosunek szefostwa do pracowników, kiedy mnie nie było w biurze i jak wyglądają kwestie formalne, dotyczące warunków zatrudnienia.
Jednakże to, co rzuciło mi się w oczy, to jawna niechęć, a wręcz odraza ze strony pracowników wobec szefostwa - oczywiście nie wprost. Kiedy szefostwa nie było, pracownicy nie pozostawiali na nich suchej nitki - od samego początku starano się ze mną spoufalić i nastawić negatywnie do przełożonych. Ja starałam się być ostrożna w swojej ocenie, ale mimo wszystko nie dostrzegałam w tym złych intencji, a raczej jakąś przestrogę, ostrzeżenie? Jednakże jak przychodziła szefowa, to sposób zwracania się do niej był niemalże wazeliniarski, nienaturalnie i sztucznie miły.
Nie wiem skąd dokładnie się wziął taki stosunek do szefowej - właściwie to nigdy nie usłyszałam konkretnego powodu, dla którego osoby zatrudnione w tej firmie żywiły do niej taką nienawiść. Odnośnie szefa słyszałam wiele sloganów w stylu "nie szanuje kobiet itp.", ale nie były poparte konkretnymi przykładami zachowań. Owszem, było mnóstwo pracy w tej firmie, być może w ilości niewspółmiernej do zarobków? Tutaj dywaguję, bo nie miałam wglądu w to, kto ile zarabia, ale z tego co wywnioskowałam z rozmów między pracownikami to raczej nie byli zadowoleni ze swoich pensji. Wiem również, że zdarzało im się otrzymywać późnym wieczorem telefony dotyczące pracy, np. po 22:00. Ogólnie komunikacja w tej firmie, jakiekolwiek respektowanie kultury feedbacku leży totalnie. To co mnie zauważyłam negatywnego ze strony pracowników, to przesiadywanie na portalach społecznościowych i pogaduszki od 8 często do 10, dopóki ktoś z przełożonych się nie pojawił. Generalnie podejście "nikt nad Tobą nie siedzi teraz? To się nie wychylaj tylko odpoczywaj". Ale z drugiej strony, gdyby ktoś mi zabierał czas wolny od pracy, pewnie sama bym z premedytacją sobie ten czas "odbierała".
Nie umiem odpowiedzieć na pytanie skąd wynika frustracja pracowników. Być może zbyt małe zarobki, natłok obowiązków i telefony obudziły w nich bunt i brak większego zaangażowania, albo odwrotnie - brak zaangażowania, być może niewyrabianie się z zadaniami w należyty sposób, jakiegoś rodzaju niedbałość generowało takie a nie inne zachowania szefowej - telefony z zastrzeżeniami, poprawkami itp.
Jeżeli zaś o mnie chodzi - nie zauważyłam nic gorszącego w stosunku do mnie ze strony szefowej czy tez szefa. Generalnie zawsze zachowywali się w stosunku do mnie uprzejmie, ich polecenia były dla mnie jasne i zrozumiałe, jeżeli otrzymywałam jakiś negatywny feedback to nigdy nie odbyło się to w nietaktowny sposób. Niestety przez wzgląd na to, że inni pracownicy w jawny sposób przy mnie wyrażali niechęć do przełożonych, nie mogłam czuć się komfortowo w tym miejscu, w obawie przed ich oceną, czy aby za bardzo nie dogaduję się z szefostwem. Nie chciałam zachowywać się w sposób nielojalny wobec nich, ale też nie miałam zamiaru angażować się tę niechęć, skoro mnie żadne negatywne zachowania z ich strony nie spotkały. Dlatego cieszyłam się, kiedy moja praktyka dobiegła końca. Miałam tam jeszcze się raz pojawić, ale w rezultacie tego nie zrobiłam, bo atmosfera tam była zbyt przytłaczająca i chyba każdy jednak zdawał sobie z tego sprawę.
Jest jedna rzecz, która mnie szczególnie zdumiewa. Pojawiłam się tam jako obca osoba, a mam wrażenie, że notorycznie byłam prowokowana do tego, aby opowiedzieć się wreszcie za którąś ze stron.
Piszę o tym teraz na spokojnie, bo wiem, że te osoby obecnie już tam nie pracują, więc z niczym im nie zaszkodzę. A myślę, że każdy, kto był wtedy w tym biurze - czy to szefostwo czy pracownicy - powinien zastanowić się nad swoim podejściem do pracy. Bo jeżeli pracownicy tak bardzo nie znoszą szefostwa - to coś musi być na rzeczy. Nie żywi się takiej niechęci za nic! Ale z drugiej strony wypadałoby się nieco hamować i dać nowej osobie możliwość, aby samodzielnie wyrobiła sobie opinię. Można się naprawdę mocno sparzyć starając się kogoś od razu negatywnie nastawiać.