Kierowcy w ZTM są jak opony w autobusie. Wszyscy po nim jeżdżą, karmią go powietrzem, dźwiga wszystkie niezbędne mechanizmy i balast. Gdy kierowca się zużyje idzie on do piachu, a na jego miejsce przychodzi nowy ambitny, butny i pewny siebie. Nim młody kierowca przejrzy na oczy, pogubi zęby, dorobi się garba, straci błysk w oku a życie przecieknie mu przez palce...
Wyżej są od kierowcy wszystkie komórki włącznie z olbrzymią rzeszą gryzipiórków którzy spijają śmietankę z jego pracy. Wystarczy porównać MZA do Michalczewskiego, Grodziska lub Mobilisu, gdzie kadry to conajwyżej dwie osoby.
Grodzisk= ździerca (zarobki to fikcja - jałomużna)
Mobilis= straszny, straszny, straszliwy syf. Brudniejszych autobusów nie ma nawet w bangladeszu.
MZA=komunizm. Pracownik jest śmieciem drugiej kategorii. Na jednego kierowcę jest czterech prezesów.
Kto nie wieży niech sie zapyta każdego napotkanego kierowcy, byle nie podczas przerwy.
nokiusz(małpa)wp.pl
Do czasy gdy na Woronicza będzie [usunieto przez admina], ja tam nie wrócę.
[usunięte przez administratora][usunieto przez admina]jest tam kierownikiem. Cały zakład WORONICZA psy na nim wiesza.