Najbardziej fatalna rozmowa rekrutacyjna z jaką się spotkałem w całym swoim życiu. Podczas rozmowy technicznej w biurze u klienta, Pan cały czas przerywał, wtrącał się, podważał kompetencje moje, jak również mojego byłego pracodawcy, który wg niego skoro zatrudnia połowę mniej pracowników to na pewno jest w błędzie. Dodatkowo podważył Pan ideę DDD (domain-driven design), uważając, że jedyna słuszna opcja to TDD (nawet jakby trzeba było pisać milion klas testów jednostkowych do najprostszych klas). Dowiedziałem się od niego, że testy dokumentują kod, co jest szalenie ważne jak cały zespół się za 5 lat wymieni na nowy... Wtedy podobno każdy czyta testy i wie co kod robi... Autentycznie tak powiedział!
Co do przebiegu rozmowy. Nienajlepszy. Dostałem zadanie programistyczne. Po 35 minutach Pan mi przerwał i ocenił go jako "fatalne"... ponieważ nie zacząłem od testów, a przecież kod niepisany w TDD to wg tego Pana chłam. Podczas zadania programistycznego w innych firmach rekruterzy chcieli zobaczyć cokolwiek działającego, nawet nie optymalnego, poznać jak człowiek myśli, dochodzi do rozwiązania, zauważa różne przypadki, designuje problem, zauważa problemy/corner-case'y i je rozwiązuje. Natomiast w Grand Parade wystarczyłoby zacząć od testów i choćbym miał puste klasy to dla tego Pana byłbym pewnie świetny. Nie interesował go warsztat programistyczny, tylko to czy zacznę od testów. Chyba ten Pan powinien być Senior Unit Developer. Mam gorącą nadzieję, że nigdy go już nie spotkam, bo nie wiem czy da się współpracować z kimś tak zamkniętym na cokolwiek innego niż swoja wiara. Nie spotkałem się w życiu z taką ignorancją, zacietrzewieniem, miejscami nawet chamstwem i totalnym brakiem profesjonalizmu. Wg mnie ten Pan powinien zacząć robić w życiu coś innego, na pewno nie rekrutować ludzi.