Czytając powyższe komentarze mam wrażenie, że pracuję w innej firmie. Być może to specyfika mojego działu, ale pracowałam wcześniej w większych korporacjach obecnych na wrocławskim rynku kilka lat z wdrożonymi już procesami i mogę powiedzieć, że tutaj pierwszy raz mam poczucie realnego wpływu na kształt mojego stanowiska. Od samego początku każdy zgłoszony pomysł na zmianę jest otwarcie omawiany i w miarę możliwości wprowadzany. Chaos procesowy dotyczy procesów już istniejących, które zostały przeniesione z innych oddziałów. Czasami wprowadzenie zmian jest trudne, ale wynika to głównie z małej elastyczności i poprzednich przyzwyczajeń pracowników z innych oddziałów. Cały mój dział na samym początku otrzymał solidne szkolenia, przez ponad dwa miesiące przyjeżdżały do nas osoby od których przejmowaliśmy obowiązki i często w dalszym ciągu możemy liczyć na ich wsparcie. Startup to firma w fazie kształtowania, czas wyciągania wniosków, nauki często metodą prób i błędów. Nie jest to miejsce dla osób, którzy przywykli do stosowania schematów i wolą opierać się na gotowych rozwiązaniach zamiast je tworzyć, weryfikować lub zmieniać - a to wymaga czasu i cierpliwości :)
Ogromnym atutem Infora są ludzie i miła, wręcz rodzinna atmosfera. Pomimo, że firma rośnie, wciąż nie muszę zakładać oficjalnego "ticketa", żeby dostać jakiekolwiek zaświadczenie. Nie czekamy tygodni na zgłoszenie pomysłów podczas "open hours", które często do niczego nie prowadziły, bo każda chęć zmiany wymagała walki z szeregiem approvali. Jeżeli chcę tutaj przedyskutować jakiś temat z kimkolwiek - podchodzę, rozmawiam i w miarę możliwości rzeczy się dzieją.
Cytując wcześniejszą wypowiedź "Co do benefitow, myślę ze te kwestie idealnie obrazują święta Bożego Narodzenia, gdzie dostaliśmy 100 zl w bonie oraz zniżki do rożnych sklepów" - nikt mi nie obiecywał w umowie o pracę żadnych benefitów z okazji świąt, więc bon na święta był miłym zaskoczeniem. Jeżeli chodzi o inne benefity - Wam nie zdarzyło się poczęstować sokiem, owocem, pójść na dłuższy lunch, wychodzić na fajkę kiedy tylko chcecie, dobrze bawić się na jednej czy drugiej imprezie sponsorowanej przez firmę, zapłacić za obiad Lunchpassem , umówić się na wizytę u lekarza w Luxmedzie, pójść do kina nie płacąc za bilet czy na siłownię na "Multisporta"?
Co do wynagrodzeń - ja swoje znałam przy podpisywaniu umowy o pracę - myślałam, że to powszechna praktyka i każdy z nas zgodził się na proponowane przez firmę warunki lub miał prawo je negocjować i ewentualnie nie przyjąć oferty. A że rynek konkurencyjny, pewnie mieliście okazję wykazać się w kilku procesach rekrutacyjnych i dokonać najlepszego wyboru. W innych korporacjach rozmowy o podwyżce zaczynają się po kilkunastu miesiącach a i tak często hamują je różne freezy czy małe budżety...