Dnia 04.04.2019, razem z narzeczoną dojechaliśmy na plac parkingowy XPO Sevenum (site Venlo) o 7:55. Był to nasz pierwszy tydzień pracy w tej firmie. Nie chcieliśmy spóźnić się drugi raz, odbijając się o 8:01, system rejestruje start pracy o 8:15, dlatego zdesperowany stanąłem na miejscu nienadającym się do parkowania, z myślą o szybkim przestawieniu jak tylko będę miał możliwość. O godzinie 10:55 poszedłem na przerwe 30minutowa, myśląc jedynie o przeparkowaniu. Kluczyki były schowane w zderzaku od strony pasażera, w razie gdyby narzeczona miała potrzebę udać się do samochodu w którym mieliśmy jedzenie i wszystko co osobiste. Wyciągnąłem kluczyki, otworzyłem drzwi, szukając wzrokiem wolnego miejsca na parkingu, następnie wsiadłem i ruszyłem 1,5m i usłyszałem tarcie blachy o parking. Otworzyłem drzwi, schyliłem się i byłem wręcz pewny że to coś z samochodu, ponieważ na wyjeździe z mieszkania otarłem podwoziem o krawężnik. Dopiero po zamknięciu drzwi kierowcy zauważyłem że mam blokadę założoną na koło i dwie małe żółte karteczki 4cmx4cm przylepione na lakierze drzwi od strony kierowcy. Postanowiłem zapytać się koordynatora w pracy co powinienem zrobić. O 11:40 przełożony został poinformowany, że ochrona czeka na mnie na końcu hali. 2 osoby z ochrony oznajmili mi, że przeszukają mój samochód, ponieważ chciałem uciec. Wyprowadzali mnie przez całą halę na oczach wszystkich pracowników, zadając głośno obraźliwe dla mnie pytania, każde pytanie po 2 razy, byłem nękany pytaniami: „do you drunk?”, „do you use drugs” „why you wanted run away!?” „do you hidden something?” „what do you steal?”. Na każde pytanie musiałem 2 razy odpowiedzieć głośno podczas drogi. Zarówno pracownik ochrony wskazywał na mnie palcem mówiąc „you wanted run away! I don’t believe you. I don’t trust you. You hidden something”. Po drodze moja partnerka Karolina, również została ściągnięta z miejsca pracy przez ochronę, byliśmy w centrum uwagi na środku hali. Gdy już doszliśmy do samochodu, wskazałem miejsce gdzie są ukryte kluczyki. Pani z ochrony trzymała nas 2m od samochodu, a Pan z ochrony zapytał kogo to samochód i przeszukiwał dosłownie wszystko w samochodzie szukając narkotyków lub kradzionych rzeczy. Nie obchodziło go, że samochód należy do mojego ojca. Powtarzał poprzednie pytania i dawał mi, ostatnią szansę na przyznanie się, że jestem pod wpływem albo gdzie coś ukrywam. Przeszukał nawet ,osobiste rzeczy narzeczonej, nawet jej o tym nie informując. Z damskiego plecaka, wyjmował ,każdą rzecz, otwierał i wąchał.
Podczas przeszukiwania wyjął na dach samochodu i bagażnika wszystko co było dla niego „nielegalne i podejrzane”. Było to 5 pudełek z tabletkami Inventum (1tabletka zawiera 25mg sildenafilu) które zakupiłem w Polsce w aptece. Głośno wypytywał mnie co to jest i dlaczego to ukrywam przy przechodnich pracownikach i przy narzeczonej. Ludzie, którym zastawiłem wyjazd, mówili mi, żebym zadzwonił na policje, że nie mają prawa mi czegoś takiego robić, a zarówno ja, jak i narzeczona mieliśmy telefony w samochodzie do którego nie mogliśmy się zbliżyć. Pracownicy, których zastawiałem podczas przeszukania zostali poinformowani przez ochroniarza, że niestety muszą czekać i ich to nie obchodzi. Pracownicy, byli zmuszeni, patrzeć na tą poniżającą dla mnie sytuacje, dopóki kierownik ochrony nie przyjdzie wydać zgody,na przeparkowanie. Wśród rzeczy,które wyjął były jeszcze gumki na palce, które używałem w poprzedniej pracy, do wkładania po jednym papierze instrukcji do terminali.Niestety, gumki wyglądały jak duża folia z prezerwatywami. Wyjął również szklaną lufkę, której używałem 25dni temu do palenia tytoniu z marihuaną, wmawiając mi że palę z niej CRACK!! Wyjął z narzędzi cęgi, które po prostu, były wśród narzędzi do samochodu, wmawiając mi że to nielegalne. Wypytywał mnie kilka razy czy mieszkamy w samochodzie, zaglądał do portfela osobistego, gdzie mam prywatne zdjęcia narzeczonej oraz pieniądze. Po prostu, nigdy w życiu nie myślałem, że doświadczę takiego poniżenia i upokorzenia w kraju, który jest znany, ze swej tolerancji. Kierownik ochrony, który przeszedł na miejsce zdarzenia, bez poinformowania nas, chociażby, kim jest, ponownie przeszukał samochód i rzeczy osobiste, dopiero wtedy przeparkował i pozwolił pracownikom wyjechać. Robili to w lateksowych rękawiczkach, mieliśmy z tyłu na podłodze worek ze śmieciami w którym szukali narkotyków, a następnie dotykali naszych czystych ubrań zapakowanych w foliowe cienkie worki. Gdy kierownik ostatecznie zakończył przeszukiwać, czekaliśmy, wszyscy na policję. Byliśmy kontrolowani na tyle, że musieliśmy prosić o pozwolenie wyjęcia wody z samochodu lub papierosa. Wtedy zobaczyłem, w jakim stanie zostawili rzeczy w samochodzie. Worek ze śmieciami był ustawiony na miejscu siedzącym pasażera. Tampony narzeczonej i koszulki które miałem na przebranie, leżały na miejscu, worka ze śmieciami. Wtedy, zwróciłem uwage do ochrony, na temat braku szacunku do naszej własności i śmieci na miejscu pasażera