Ja od siebie dodam , że jako konstruktor pracowałem tam 2 lata. Po pół roku wykonywałem już praktycznie każdy silnik , do którego trzeba było obliczyć uzwojenie niezależnie od wlk. mech , deratingów pod falowniki , klasy temp. do ognistrzałów, dwubiegi , duale , pamy, nemy itd , ale władza na Tameluu / TAAP to taka banda nierozgarniętych umysłowo obiboków, którzy w ogóle nie potrafią ocenić co kto robi , na jakim poziomie trudności , na jakim stopniu zaawansowania , a główną wiedzę czerpią z plotek jakiś starych bab , plotkar, konfidentów i innych nierobów.
Na TAAP nie ma żadnego systemu premiowania kreatywności czy chociażby pracowitości . O jakąkolwiek podwyżkę trzeba się upominać wchodząc z butami , bo inaczej odejdziemy z kwitkiem czy będzie wymyślana jakaś tam wymówka . Mi np HR powiedział , że firma jest teraz w fazie ustalania budżetu na nowy rok , więc nic nie wiadomo . Patrzy w monitor i mi niby czyta to i tamto . Ja po chwili robię 2 kroki w bok , żeby zobaczyć konkrety i widzę że ten ma wyłączony laptop i mi wróży bajki z czarnej matrycy. Odwlekanie rozmów w czasie do samego końca jest na porządku dziennym.
HR i MN wierzą w bajki ze starego systemu , że dział RD robi innowacyjne konstrukcje , prototypy , cuda na kiju , które tak naprawdę mają jedynie wydłużone pakiety stojana, żeby trafić sprawnością w zakresy , a nie w jedną wart napięcia. Prototypy , w których jedyną innowacją jest przekręcanie zwojów to słabe prototypy.
Na produkcji ludzie ciężko pracują za minimalną krajową. Nie wiem czy jest sens wykonywać tyle pracy za taką pensję , bo ani to rozwojowe , ani kreatywne i ciężko się z tego przebranżowić na inny kierunek pracy, więc w razie zwolnienia niewiele można wynieść. Kilka osób pracuje na maszynach CNC , ale można to zliczyć na palcach . Reszta zajęć monotonna i ciężka, szczególnie na odlewniach żeliwa i aluminium.
Jedynym plusem byłaby próba wskoczenia na stanowisko konstruktora mechanika. Na TAAPie jest wolna amerykanka. Nikt z góry nie kontroluje co robisz , możesz się obijać ile wlezie i przyuczyć na własną rękę w Solid Edge . To akurat przydaje się w innych firmach, więc nie zginie. Jako elektryk pracowałem na TAAPie 2 lata z czego przez pierwsze 4 miesiące spędziłem jako referent , bo kierownictwo chyba o mnie zapomniało. Żadnych wymagań , brak przedstawienia zakresu obowiązków. Stanowisko pracy w ogóle nieprzygotowane do wykonywania pracy. Po 4 miesiącach nie miałem nawet zainstawlowanych programów do obliczeń. O wszystko trzeba się upominać na własną rękę. Na początku nie ma nawet zainstalowanego Accessa , choćby do tego zeby zrobić typowanie zamówień. O ścieżkach dostępu do plików potrzebnych do prowadzenia dokumentacji czy obliczeń nie mówiąc. To samo materiały do obliczeń . Deratingów jest cała masa . Zamiast pozbierać do do kupy od razu i dostać cały plik to trzeba błądzic w eterze i drogą przypadku natrafiać na brakujące kartki. Tym sposobem zamiast nauczyć się pracy w miesiąc schodzi pół roku.
Kierownicy z Tamelu to grupa ściemniaczy czy obiboków , którzy wiedzę na temat silników mają niewielką lub znikomą. Ich głównym celem , jest podreptanie o 9:00 na zebranie , 15 minut odbębnić i szybciutko na śniadanie , na które trzeba być gotowym o 10:00. Resztę dnia siedzą cały dzień pozamykani w biurach , na internecie, żeby czas jakoś zleciał i można było zgarnąć nadgodziny. Jak ktoś zadzwoni z technicznym zapytaniem , to każdy robi wielkie oczy z niewiedzy , a później przerzucają połączenia z telefonu na telefon do MK albo RZ czy PZ , bo w sumie tylko oni się znają na rzeczy.
Przekręty kolaboracje, duże sumy pieniędzy zawinięte w papier toaletowy w łazience.
Gdyby nie technolodzy i przykładni ludzie z produkcji to ta firma rozpadłaby się i odeszła w zapomnienie tak samo jak fabryka w UK.