KK Wind Solutions- firma o genialnym PR i fatalnej rzeczywistości. Nie będę się rozwodził nad warunkami pracy; te w zależności od wydziału i linii na którą się trafi- są bardzo różne. Największą bolączką firmy jest genialny system demotywacji, zniechęcania do zaangażowania, pozbawiania złudzeń że warto dać z siebie coś więcej niż absolutne minimum. Brawa dla pani A. - odpowiedzialnej za rekrutacje, targi pracy, werbowanie niczego nieświadomych nowych pracowników; jej wdziękiem możnaby obdzielić pół Prawobrzeża. Wszystkie te "nowoczesne narzędzia, zabawy i integracje, awanse, zabawy dla dzieci pracowników- robią wrażenie, lecz tylko po zewnętrznej stronie płotu na którym wiszą krzyczące o nich banery. Wewnątrz- bida. Z benefitów na uwagę zasługują gruszki, śliwki i jabłka wydawane co poniedziałek celem wzmożenia animuszu załogi; z pewnościa nie wzmogą go zarobki, system gradacji ani premiowania. 14 PLN brutto na początek- i 14 PLN brutto po 10 miesiącach pracy. Aby do podwyżki! A warto czekać: 50 groszy na godzinę więcej -daje pałera! Zresztą podwyżka to nic pewnego- znam maksymalnie zaangazowanych w swoje i nieswoje obowiązki kolegów, którzy mimo 2,5 rocznego stażu mogą zapomnieć o jakiejkolwiek formie docenienia: tłumaczenie kierownictwa jest zawsze podobne "Mamy taką a taką pulę i musimy ją rozdysponować tak żeby nam nowi oracownicy nie pouciekali po tygodniu pracy". Oczywiście- doświadczeni pracownicy są drożsi, a duński właściciel nie po to lokuje produkcję w Indiach, Meksyku i Polsce by płacić ludziom godnie. Sytuację ratują Ukraińcy- bariera językowa blokuje współpracę, za to większości z nich płace w KK JESZCZE wystarczają. Dla ambitnych: dział badawczo- rozwojowy zwany dumnie New Project Aerial! Tam- same atrakcje: brak narzędzi, brak procedur, brak dokumentacji, brak kompetentnego kierownictwa j inżynieringu, brak adekwatnych do tego bajzlu zarobków, w końcu brak większego sensu. Za to wymagania- ekskluzywne: znajomość dokumentacji technicznej, znajomość angielskiego (mile widziana), pełne zaangażowanie. Wszak powstają tam nowe konstrukcje firmy!Terminy cisną, brak śrubokrętu mierzi, czas ucieka, kierownictwo naciska. Chętnych na ów NPA- brak , więc braki uzupełnia się ludźmi z pospolitej łapanki "Idziesz na NPA- za 20 minut bądż gotów; wrócisz za miesiąc albo dwa". Odrębną kwestią jest planowana polityka podwyżek! Otóż zniesie się premię frekwencyjną, efektywnościową, albo jakościową- a odzyskane pieniądze doda do podstawy wynagrodzenia; czyż to nie genialne? Zwało się to bodajże kreatywną księgowością... Zważywszy ze pełne 160 PLN z premii jakościowej jest z uwagi na poziom wymagań raczej nieosiągalne, 250 z frekwencyjnej traci się już za dwa dni choroby, a efektywnościowa to jakieś grosze- pomysł jest naprawdę fascynujący. Całości dopełniają ciągłe braki materiałowe- co wymusza późniejsze nadganianie planów produkcyjnych (czytaj: obowiązkowe nadgodziny). Są oczywiście i plusy, a wśród nich ten główny: darmowy autobus odjeżdzający z losowo wybranych miejsc, stający na losowo wybranych przystankach i poruszający się losowo wybraną trasą w losowo ustalanych godzinach- co przydaje całości posmaku hazardu... Napisałbym więcej- lecz zmęczenie daje znać o sobie; spotkajmy się zatem- kiedys tam- w lepszych niż ta firmach.