To ja podzielę się swoimi doświadczeniami związanymi z pracą w Departamencie Ubezpieczeń. Jeśli ktoś zastawia się, czy warto aplikować, od razu odpowiadam, że nie warto. Miła atmosfera, przesympatyczna dyrektor to tylko złudzenie.. Powiem tak, z minuty na minutę można zostać wyrzuconym na ulicę gorzej niż pies (nikogo nie obchodzi nawet okres wypowiedzenia, po prostu "wynoś się"). Powód? Tak naprawdę do dzisiaj nie jest mi znany. Współpracowałam z osobami, które miały "dobre plecy" w firmie, ja ich nie miałam. Mimo, że wykonywałam swoją pracę sumiennie i rzetelnie, nie można postawić zarzutów co do jej jakości, to ja "wyleciałam". Cytując panią dyrektor: "mnie nie obchodzi, kto ile zrobił" (odpowiedź na moją prośbę o zweryfikowanie mojej pracy). Za to usłyszałam, że w pracy zajmuję wyłącznie prywatą, że np. tego dnia półtorej godziny rozmawiałam przez telefon na dworze. Poprosiłam, więc o sprawdzenie kamer, bo oczywiście taka sytuacja nie miała miejsca, to usłyszałam, że nie ma takiej potrzeby :). Postawiono mi też absurdalne zarzuty, jak chodzenie po firmie i obrażanie i obgadywanie pracowników (byłam pracownikiem na umowę zlecenie, pracowałam tam bardzo krótko, oprócz 2 współpracowników, nikogo nawet nie znałam, więc nawet nie wiem do kogo bym miała chodzić i "obgadywać"). Oczywiście nie przedstawiono mi żadnych dowodów, nie miałam możliwości obrony. O powód zwolnienia musiałam dopytywać sama, bo dyrektor departamentu z krzykiem kazała mi tylko podpisać wypowiedzenie i "się wynosić". Twierdziła, że od tygodni są ze mną problemy.. ani razu nie zaprosiła mnie na rozmowę, nie zwróciła mi na nic uwagi, choć widywałyśmy się codziennie i witałyśmy się z uśmiechem :). Cały czas powtarzała, że mam 10 minut na spakowanie swoich rzeczy i "wyniesienie się". Hmm minuty może miałam dwie. Najpierw nie chciała mi podać godziny bym mogła wypisać się z listy (nie miałam przy sobie zegarka ani niestety telefonu), krzycząc przy tym, że nie jest moim informatorem i to mój problem, że nie wiem która jest godzina. Następnie, gdy poszłam zbierać swoje rzeczy chodziła za mną jak cień, jakbym co najmniej była jakimś (usunięte przez administratora) Na odchodne dodała, że jestem bezczelna - czemu? nie wiem. Gdy już wychodząc weszłam do łazienki by wylać herbatę z kubka, zaczęła krzyczeć, że mam natychmiast opuszczać budynek, więc uniemożliwiła mi tę czynność. Gdy chciałam zjechać na dół windą, otworzyła mi klatkę schodową i powiedziała "że schodami będzie szybciej". Więc takie mam niemiłe doświadczenia związane z pracą w tej firmie. Niestety nie miałam żadnej możliwości obrony, świadków (bo kto stanie po stronie szarego pracownika, a nie pani dyrektor), więc jedyne co mi pozostało, to opisanie tego wszystkiego. Mogę stwierdzić, że po prostu zostałam wrobiona i "dostało mi się" za nieswoje "grzeszki", ponieważ nie chciano mi nawet przedstawić dowodów tych absurdalnych zarzutów. Zadziwiające jest to, jak osoba na tak wysokim stanowisku potrafi potraktować człowieka gorzej niż śmiecia. Jest to przykre, niesprawiedliwe, ale cytując już wcześniej wspominaną dyrektor- "to jest korporacja" :). Zapowiedziała mi, że już nigdy nie dostanę pracy w Tuzie- całe szczęście :) Już nigdy nie chcę mieć do czynienia z tym fałszywym środowiskiem.