To ja Wam powiem jak jest na prawdę. Pracowałem tutaj miesiąc.
1. Przygodę zaczynasz 2-dniowym szkoleniem. Oczywiście jest ono niepłatne.
2. Trzeciego dnia przychodzisz, siadasz i dzwonisz. (umowę podpisałem dopiero 5 dnia - sam o nią dopytywałem).
3. Na początku nikt się Ciebie nie czepia, masz czas na rozruch :) od czasu do czasu podchodzi trener i coś szepnie, co zrobiłeś źle. Tak na luzie.
4. Jak minie kilka dni lider wzywa Cię na odsłuchy. Siadasz słuchasz swojej rozmowy, piszesz na kartce co Ci się podoba, a co nie :) Potem to 2 razy przepisujesz :) Następnie słuchasz idealnej rozmowy idealnego telemarketera i piszesz co on powiedział genialnego i co będziesz z tego miał, jeśli będziesz taki jak on :) Zaczyna się nacisk na średnią. Za każdym razem jest ona coraz wyższa. Jeśli jej nie osiągniesz to trenerzy zaczynają zwracać na Ciebie uwagę, przychodzą ze złotymi radami. Ewentualnie ochrzaniają Cię za błędy, które popełniasz.
5. Generalnie nikt nigdy w tej pracy na mnie nie krzyknął ale kiedy zrobiłem błąd (nie walczyłem do końca o klienta, zapomniałem przeczytać dwóch słów z kartki, nie przedstawiłem korzyści...) to zdarzało się, że trenerzy przychodzili i zwracali mi na to uwagę takim tonem jakbym był jakimś debilem. Ja tak to odczuwałem. A uwierzcie, że siedząc w tej robocie kilka godzin, w totalnym hałasie, czytając jedną i tą samą regułkę 1999 raz, masz prawo się zawiesić, jesteś tylko człowiekiem.
6. Jeśli chodzi o warunki pracy to wszyscy siedzą na jednej sali, jeden obok drugiego. Tak na dobrą sprawę to jeden przekrzykuje drugiego. Trzeba się do tego przyzwyczaić. Mnie przez pierwszy tydzień bolała głowa :) Do tego trenerki, które chodząc po sali krzyczą - mobilizują do pracy :) Co mocno dekoncentruje...
7. Są trzy przerwy po 15 minut ale w sumie po 12 minut :) Bo na dobrą sprawę na końcówce przerw jest podsumowanie pracy z wcześniejszych godzin. Dodam, że jest tylko jeden kibelek męski i jeden żeński :) także nie zawsze wszystkim się uda skorzystać (mam na myśli kolejki do damskiego) :D
8. Jeśli chodzi o te podsumowania, to dla mnie trochę żenujące jest bicie braw dla najlepszych xD tak trochę jak w przedszkolu xD Ale poranne odprawy są jeszcze lepsze. Spotkałem się z sytuacją, gdzie osoby, które dzień wcześniej nie wyrobiły średniej, miały robić przysiady xD nie wiem to chyba miało być śmieszne... xD
9. Niby nic nie sprzedajesz ale umawiasz na spotkania, o których na dobrą sprawę nic nie wiesz. I tu zaczyna się dylemat moralny... Teoretycznie pracownik powinien cieszyć się z wyższej średniej, ale przyznam szczerze, że im więcej zaproszeń miałem tym gorzej się z tym czułem. Zastanawiałem się, czy nie pakuję tych ludzi w jakieś (usunięte przez administratora)
10. Generalnie praca nie jest jakaś trudna. Jest to czytanie z kartki jednego i tego samego, co jest dość monotonne (dla mnie usypiające). Do tego masz świadomość, że w każdej chwili ktoś może odsłuchiwać Twoją rozmowę i przyjść zwrócić Ci uwagę, że np niedostatecznie się starasz :) bo zawsze możesz więcej, lepiej, itp... :)
11. Pomiędzy połączeniami masz 10 sekund przerwy :)
12. Umowa zlecenie - nie masz żadnych praw ale za to możesz rzucić pracę z dnia na dzień :)
13. Rotacja ludzi jest ogromna.
Szczerze mówiąc nie wiem jak się tu znalazłem, co mnie podkusiło, i jak wytrzymałem miesiąc. Dla mnie w tej robocie najgorsze były dwie rzeczy. Monotonność, która mnie usypiała, no i sam fakt umówienia kogoś na spotkanie, o którym nie miałem zielonego pojęcia. Moralnie źle się z tym czułem i cieszę się, że już nie pracuję w tym miejscu. Jak sobie przypomnę to miejsce to aż się wstydzę... :( Generalnie praca na słuchawce jest specyficzna: świadomość, że cały czas ktoś Cię słucha i ocenia, tempo pracy, hałas, wydzwanianie do klientów, którzy mają Cię dość... Jeśli kiedykolwiek miałbym wrócić na słuchawkę to raczej do obsługi połączeń przychodzących, bo narzucać się komuś w taki sposób jak tutaj to już na pewno nigdy nie będę :)