Pracowałem w siostrzanej firmie Mondelez, z której przybyły do JDE ich marki kawowe, nie zdecydowałem się na przejście do nowej spółki, tak jak wielu moich kolegów. Sporo kadry menedżerskiej przeszło tam dobrowolnie lub nie mając wyboru.
Mam kolegę który do niedawna robił w Prima Douwe Egberts, przepracował tam parę lat i zrezygnował po kilkku miesiącach pracy w JDE. Ludzie którzy przyszli do JDE z MDLZ przez parę miesięcy mieli jak pączki w maśle, ogromne premie itp, przez pewien czas PH z MDLZ i byłej PDE mieli nawet inne zadania! Ph z Primy sprzedawał Primę, a Jacobsa dodatkowo, a ci pochodzący z MDLZ odwrotnie, mieli trochę inne cele - zamieszanie, nawet auta były różne, pracownik niejako przechodził do nowej spółki z autem. Przychodzi PH pochodzący z Primy do klienta, klient chce paletę Jacobsa i dokładkę za wystawienie, a ten musi mu wciskać Primę, dramat. Potem ponoc to poprawili, podobnie jak i wynagrodzenia wyrównali, ale to już info z ósmej ręki.
Co do ludzi z MDLZ i JDE to do przewidzenia były spiny i mierzenie wzajemnie fujarek, był spory bałagan itp. Teraz w obydwu spółkach panują podobne zasady, jak coś dzieje się w jednej to i zaraz w drugiej.
Niestety np mój znajomy dostał nowy teren, nowy dział, spadły mu dochody bo na nowym terenie całkowicie nie mógł się odnaleźć, a i miał dalej do domu. Szybko walneli mu jakiś "plan naprawczy" czyli "zrobileś 98proc mimo trudności? To teraz rób 110" na terenie gdzie Prima stoi i sie terminuje, a psy szczekają zadkami chcieli by zrobił cuda w 3 miesiące. Jak go widziałem to wrak człowieka, zasuw 12h za podstawową pensję i pod koniec planu naprawczeego wiedział, że jak nie wyloży swojej kasy na jakąś łapówkę dla kierownika jakiejś sieci, to nie zrobi i wyleci. Miesiąc potem, telefon już milczał...Czyli z pracownika dobrego, robiącego wyniki zrobili złego w 3-5 miesięcy, a serio uważałem go za lepszego de mnie. Skarżył się na mega kontrole, brak przecen, tylko częściowe wymiany, brak towaru na jakieś działania tam, gdzie nie wystawi przecież fv na 30 zł babie w PSS, dziwna politykę cenową. Woził za to w chorobę kubków i puszek, których klienci już nie chcieli za darmo jako gratis. W MDLZ teraz nie lepiej, może mniej bałaganu, ale podobne odstrzeliwanie ludzi bez ich winy, "plany naprawcze" lub "wsparcia" które są wyrokiem. Nie wiem gdzie lepiej, gdzie gorzej. W Primie podstawy bywały 2,1kpln +30proc, bywały 2,8kpln +30proc, po zmianach nie wiem, bo co z tego skoro kolega nie dostał.