Do samej operacji usunięcia zaćmy nie mam żadnych zastrzeżeń. Super. I to chyba jedyny, choć najważniejszy plus. Cała organizacja jest bowiem na najgorszym możliwym poziomie. Rejestracja to ciasna klitka, w której 3 dziewczyny oraz starsza, wiodąca prym jejmość gorączkowo poszukują kartoteki kolejnego pacjenta we wszystkich szufladach po kolei. Przydałaby się znajomość polskiego alfabetu, znacznie ułatwiłoby to tę "skomplikowaną" czynność. Komputer, który normalnie mógłby ułatwić zadanie, jest chyba tylko meblem dekoracyjnym, zresztą i tak co chwilę przestaje działać.
A owa jejmość zamiast pomagać wprowadza tylko zamieszanie. Wydaje się czasem, że jej głównym zadaniem jest przeganianie z poczekalni pacjentów, którzy przyszli za wcześnie oraz osób towarzyszących, bo "tu już nie ma czym oddychać". A więc won na korytarz szpitalny poza klinikę! W kolejce do rejestracji czeka się 1,5 - 2 godziny. Ludzie się niecierpliwią. I tu znowu wkracza owa dama: "Proszę państwa, proszę się odsunąć od lady, proszę mnie słuchać!" Zdarzyło mi się przyjść na wizytę o oznaczonej godzinie, miałem karteczkę z Kliniki z terminem. Kolejka, jak zwykle tasiemcowa. W pewnym momencie pani w rejestracji ogłasza wszystkim: "Proszę państwa, pan doktor już dziś więcej osób nie przyjmie". A co z resztą ludzi, którzy mieli być dziś przyjęci? Nie wiadomo. Następny termin dostałem za 5 tygodni.
A przed samą operacją, już po zdjęciu pantofli i zakropieniu oczu część oczekujących stoi bo miejsc do siedzenia jest tylko sześć. I to trwa godzinami. Stoimy więc i podpieramy ściany. W pewnej chwili wychodzi potężnej postury doktor i groźnym głosem pyta: "Dlaczego wy tu stoicie!". Zaniemówiliśmy wszyscy z wrażenia. Terminy wizyt i zabiegów, które tu wyznaczają, można od razu włożyć między bajki. Byłem tam na kilku wizytach przed zabiegiem i nie zdarzyło mi się wyjść wcześniej niż po 4 - 5 godzinach. (usunięte przez administratora)