Dział sprzedaży pre-paid zmierza w bardzo szybkim tempie do zamknięcia. Premia dla rh w dużej zależna od tego ile umów na post-paid podpiszą punkty obsługiwane przez handlowca. Problem w tym, że kanał tradycyjny w tej branży to (usunięte przez administratora) punkty, które na tle kanału nowoczesnego praktycznie się nie liczą, a co za tym idzie większość ludzi w Polsce nie otrzymuje premii za ten cel. Z resztą sama obecność post-paidu w dziale pre-paid powinna dać do myślenia ludziom, którzy oczywiście potrafią dostrzegać niektóre rzeczy i używać mózgu.
Z kolei to co robią ludzie zarządzający firmą przypomina to co się działo z (usunięte przez administratora) kiedy ten przegrywał wojnę. Ku przypomnieniu historii, ten najbardziej znany w świecie dyktator po prostu stracił zmysły i dowodził oddziałami, które istniały tylko na jego papierze. Jak to się ma do sytuacji w Plusie? No ma się to tak, iż aktywacje, rejestracje w baaaardzo dużej mierze są nabijane przez handlowców w domu na postacie fikcyjne. W ten sposób realizowane są cele aktywacyjne czy też baza punktów aktywnie rejestrujących. Problem w tym, że istnieją one podobnie jak wcześniej wspomniane (usunięte przez administratora) tylko na papierze. Nie ma to nic wspólnego z rzeczywistością. Najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, że każdy doskonale zdaje sobie z tego sprawę, ale chyba nikt nie ma na tyle odwagi, żeby powiedzieć jak jest i jakoś to wszystko urealnić. I tak mamy idealny przykład systemu spadającego (usunięte przez administratora). Góra domaga się realizacji planów aktywacyjnych wziętych z kosmosu ----> kierownicy obszaru sprzedaży cisną "handlowców" ---> handlowcy robią to o czym wspomniałem wyżej, a efektem realizacji ich planów jest to, że sami robią sobie pod górkę, gdyż góra widząc ich realizacje twierdzi, aaaa... da się... to więcej też się da.... więc plany są regularnie podnoszone. Typowe błędne koło.
Co do specyfikacji pracy to tutaj trzeba sobie zadać na początku pytanie na czym polega zawód handlowca. No właśnie handlowiec ma za zadanie handlować towarem. W plusie nie ma praktycznie czegoś takiego jak handel. Produkt w kanale tradycyjnym praktycznie się nie odsprzedaje. W zasadzie to "handlowiec" w plusie ma za zadanie wdrażać jakieś śmieszne programy wsparcia umarłej już sprzedaży. Narzędzia, które mają mu w tym pomóc są po prostu żałosne i dawno wyprzedzone przez konkurencję. "Handlowcy" ponad rok czekali na aplikacje do rejestracji typowo przeznaczoną do przeglądarek internetowych. W innych sieciach takowa była od razu po wejście w życie ustawy o rejestracji starterów. Narzędzie do sporządzania umów post-paid jest po prostu średniowiecznie. Formularz w przeciwieństwie do konkurencji nie jest wypełniany na komputerze, a później drukowany... jest on wypełniany ręcznie. I co tutaj się dziwić, że ludzie nie chcą podpisywać tych umów.... Akcje wsparcia sprzedaży, też na każdym kroku co raz trudniejsze do aplikowania w punktach sprzedaży. Pełno formalności zgód na wszystko, wyklejanie naklejek ze starterów w katalogach z nagrodami, mimo że wszystkie dane który starter gdzie i kiedy są w systemie. To wszystko sprowadza się do tego, że "handlowiec" w plusie nie handluje towarem, tylko jak dziecko chodzi po punktach i robi brutalnie mówiąc za pajaca, którego głównym narzędziem jest niespełniona obietnica firmy, że kiedyś będzie lepiej i coś się zmieni. O... zapomniałbym prawie o najlepszym. Bardzo ważne, dla tej jakże rozwiniętej intelektualnie kadry menadżerskiej jest wmawianie "handlowcowi", że najważniejsze dla sprzedaży jest to jak wygląda punkt. Czy jest w nim plakat, czy jest vobbler, ulotki, a kwintesencją wmawiania ludziom tego kłamstwa, jest to jak regionalny kierownik spotyka się z handlowcem i mówi, że najważniejsze jest, żeby zbudować w sklepie (na wsi zasranej gównem krów, w miejscowości jakiejś fajnej, w środku pola) przewagę marketingową i mieć chociaż o jedną atrapke startera w ekspozycji więcej niż konkurencja. No ja myślałem, że umrę ze śmiechu hahahahaha. Doświadczony w sprzedaży facet, wykształcony o wiele bardziej niż nie jedna osoba, mówi mi o tym, że przewaga marketingowa to jeden kartonik więcej.... hahah Przewaga marketingowa w tych czasach to internet, telewizja, social media, a nie kartonik w sklepie na wsi. Na sprzedaż w 90% wpływa popyt na produkt, a nie to jak wygląda punkt sprzedaży. Każdy o tym wie, jednak w plusie jest zasada... nawzajem karmimy się kłamstwami i wmawiamy sobie, że to co robimy ma sens.
(usunięte przez administratora)
Podsumowując nie polecam, nawet na początek, bo doświadczenie jedyne jakie można zdobyć to wpis do cv, a handlowania nauczyć tam się nie da, bo nie ma to z nim nic wspólnego. Lepszy już prywaciarz z byle towarem w branży FMCG, a nie (usunięte przez administratora).